Społeczne aspekty

Człowiek jest istotą społeczną, funkcjonuje w różnego rodzaju grupach, społecznościach. Jego los indywidualny rozgrywa się w społecznych ukła­dach. ?Piekło to inni ludzie” pisał z emfazą Sartre. Różnego typu kolektywiści, np. Makarenko głoszą hasło rozwoju osobowości w zespole i poprzez zespół, (por. Zaborowski 1976)

Rozpatrując związki między jednostką a otoczeniem społecznym z punktu widzenia kategorii bycia sobą trzeba wyodrębnić problematykę socjalizacji od zagadnienia funkcjonowania człowieka dojrzałego w różnych systemach i rolach i od jego autoprezentacji.

a) Dzieci i młodzież są zgodnie ze stanowiskiem postmodernistów zde­terminowane przez t.zw. warunki początkowe. Chodzi tu o kulturę, język, rodzinę. Dziecko rodzi się i rozwija w określonych okolicznościach społecz­no-kulturowych; nie wybiera ono rodziców, stosunków rodzinnych, metod socjalizacji. Tak więc w tych zakresach problematyka bycia sobą, podmio­towości traci, ogólnie biorąc, na znaczeniu w sensie ontologicznym. Nie­mniej jednak w tych okresach tworzą się, zgodne ze stanowiskiem psycho­analizy, pierwotne modele więzi emocjonalnej, autonomii, które mogą ge­nerować przyszłe postawy i zachowania. Dziecko wychowane w rodzinie autokratycznej, surowo traktowane i darzone bądź niechęcią, bądź obojęt­nością będzie miało inne wyposażenie psychospołeczne niż dziecko darzo­ne sympatią wychowywane w atmosferze swobody i kreatywności. W pierwszym wypadku istnieją gorsze potencjalne warunki do kształtowa­nia postaw podmiotowych, autentyczności, niż w drugim; dziecko wycho­wane w atmosferze surowej i wrogiej będzie bądź agresywne, antyspołecz­ne, bądź będzie przejawiało lękową submisję i konformizm.

Tak więc jakkolwiek we wczesnym okresie życia człowieka dominują określone programy genetyczne i społeczno-wychowawcze kształtujące ważne struktury osobowości, to doświadczane indywidualnie mogą w mniejszym, lub większym stopniu sprzyjać kształtowaniu podmiotowości człowieka. Chodzi tu zarówno o doświadczenie poznawcze jak i emocjonal­ne.

b) Jednostka w toku swego życia zajmuje różne pozycje i pełni różno­rodne role społeczne w grupach formalnych i nieformalnych. Przepisy roli zależnie od struktury społecznej grupy, lub instytucji mogą być mniej lub bardziej określone i sztywne. Role wojskowego, uczonego, i artysty różnią się znacznie od strony treści przepisów i stopnia indywidualnej artykulacji i interpretacji.

Również wzory i normy konkretnych grup, społeczności, do których jednostka przynależy, lub które traktuje jako grupy odniesienia mogą do­puszczać różny stopień tolerancji zachowań. Jednostki o wyższej pozycji i prestiżu traktowane są często bardziej tolerancyjnie i liberalnie; osobnicy, odrzucani, mało popularni narażeni są na surowe sankcje za odstępstwo od norm.

Konkretny osobnik może w różnym stopniu i zakresie personalizować role i normy społeczne. Może też w różnych rolach czuć się mniej, lub bar­dziej sobą. Personalizacja oznacza wypełnianie przepisów i treści norm su­biektywną percepcją, interpretacją i związaną z nimi realizacją. Np. profe­sor na uczelni wyższej może traktować studentów formalnie, nie intereso­wać się ich trudnościami w nauce i życiu i wymagać dokładnie przepisanej wiedzy w toku egzaminów. Tego rodzaju percepcja i interpretacja roli i norm łączy się często z osobowością kompulsywną, autorytarną, oraz z ne­gatywnymi osobistymi doświadczeniami z toku pełnienia roli (por. Mika 1986).

Personalizacja roli i norm społecznych sprzyja niewątpliwie byciu sobą i zachowaniom podmiotowym.

Człowiek nie może wyzwolić się całkowicie z ?formy społecznej”, uciec od formy od gęby i pupy, jak sugerował Gombrowicz. Może wszakże indy­widualizować ją i personalizować, co oznacza uproszczenie jej lub wzboga­cenie o indywidualne elementy. Może też niekiedy wybierać te role, w któ­rych czuje się sobą.

Społeczeństwo współczesne szczególnie ponowoczesne dopuszcza w szerszy zakresie, niż społeczeństwo XIX w. możliwość indywidualizacji i personalizacji ról i norm. Co więcej coraz powszechniejsze staje się zrozu­mienie, że tego typu modyfikacje zapewniają postęp cywilizacyjny, kultu­ralny. W społeczeństwie współczesnym w związku z pluralizacją życia poli­tycznego, społecznego, ekonomicznego jest wiele wieloznaczności, przy­godności (por. Rorty 19%). Możliwa jest też społeczna wędrówka i sukce­sywne pełnienie różnych ról.

Efektywnej współpracy między ludźmi może sprzyjać myślenie i dzia­łanie w oparciu o indywidualną empatię, sprawiedliwość wewnętrzną i wyż­szą samoświadomość (por. Zaborowski 1986, 1996) A te właściwości nie mo­gą wynikać ze stereotypowych sztywnych przepisów roli, lecz z bogatej i zindywidualizowanej, a równocześnie odpowiedzialnej osobowości.

W systemach totalitarnych autentyczność i bycie sobą jest poważnie zre­dukowane, bowiem istnieje w nich silna presja do uznawania określonej ideologii za słuszną, oraz usankcjonowanych przez nią wartości. Ideologia narzuca pełnienie określonych ról w jednoznaczny sposób i wyklucza kry­tykę systemu politycznego i społeczno-ekonomicznego.

c) Zachowanie w relacjach z innymi ludźmi i grupami nierzadko nie wy­raża autentycznych potrzeb postaw i zainteresowań jednostki. W celu uzy­skania gratyfikacji lub uniknięcia kar dokonuje ona określonych autopre­zentacji i przywdziewa różnorodne maski. Np. podwładny aby uzyskać pre­mię, lub awans, udaje podziw dla mądrości szefa, komplementuje go, za­chowuje się konformistycznie mimo, że uważa go za osobnika miernego i niekompetentnego. Inny przykład. Oto młody człowiek udaje miłość do narzeczonej z myślą, że dzięki jej posagowi stanie się zamożnym.

Ludzie często odgrywają specyficzne role. Prezentują się jako uczciwi, mimo że są nieuczciwi, jako pracowici, podczas gdy faktycznie są leniwi.

Znany socjolog Goffman w pracy ?Człowiek w teatrze życia codzienne­go” (1981) pisał: ?Perspektywa przyjęta w tej pracy, to perspektywa przed­stawienia teatralnego; reguły, które będę opisywać są regułami dramatur­gicznymi. Będę opisywać sposób przedstawiania przez jednostkę siebie i swojej działalności innym ludziom w sytuacjach codziennych, sposoby kierowania przez nią wrażeniem jakie robi na innych, oraz to, na co może, a na co nie może sobie pozwolić w trakcie danego występu”. W grach spo­łecznych zanika często autentyczność ludzi, chodzi bowiem głównie o wy­wołanie pożądanego wrażenia.

Jednostka manipuluje w tego typu interakcjach swoimi doznaniami, ko­munikacją werbalną i niewerbalną oraz zachowaniem. Może to wywołać stany dysonansu i dezintegracji wewnętrznej, a w skrajnych przypadkach prowadzi do nerwic i psychoz.

W psychologii społecznej problemom autoprezentacji poświęca się wie­le uwagi. Formy autoprezentacji są bardzo zróżnicowane; może to być se­lektywne informowanie o własnej osobie, zaletach, sukcesach, powoływa­nie się na znajomości i kontakty w ?sferach wyższych”, przebywanie w określonych grupach, miejscach noszenie określonego ubioru itp.

Metody autoprezentacji zależą od pozycji i roli jednostki i od roli part­nerów. W stosunku do osób o wyższej pozycji można obniżać swoje walory i podnoście pozytywy partnera, w stosunkach z osobami o niższej pozycji możemy chwalić się swoimi koneksjami, uzdolnieniami, zasobami itp.

Formy autoprezentacji zależą też od norm i wartości kulturowych okre­ślonych grup i społeczności. W snobistycznych kręgach artystycznych i in­telektualnych można chwalić się swymi zagranicznymi wojażami, krewny­mi zza oceanu, czytaniem modnych książek. W środowiskach robotniczych, chłopskich, autoprezentacja łączy się z podnoszeniem swych walorów kon­dycyjnych; przewag fizycznych, majątku, zaradności życiowej, pracowito­ści.

Treści i formy autoprezentacji zależą również od poziomu samooceny, trafności samowiedzy i tzw. sprawiedliwości wewnętrznej. Jednostki o po­zytywnej samoocenie, trafnej samowiedzy i wyższej sprawiedliwości we­wnętrznej (por. Zaborowski 1986) nie muszą stale przedstawiać się w lep­szym świetle i odgrywać role jednostek silnych, uczciwych, zamożnych.

Stałe manipulowanie własnym zachowaniem i przywdziewanie masek może uczynić jednostkę niewolnikiem przywdziewanych masek, i sprzyjać internalizacji cech związanych z określoną autoprezentacją.

Znawca zagadnienia M. Dymkowski (1995) pisze w książce poświęco­nej związkom między samowiedzą a przywdziewanymi maskami: ?w licz­nych sytuacjach jego [człowieka] formułowana na własny użytek koncepcja samego siebie pozostaje w okowach przywdziewanych masek. Bywa tak, gdy władza nad widzami ustępuje silnemu uzależnieniu odnośnych poglą­dów od ich – obrazowo mówiąc – oklasków, jak i od treści odgrywanych przed nimi ról, które zostają aktorowi (z czego nie musi on zdawać sobie sprawy) przypisane”.