studia podyplomowe język angielski w edukacji wczesnoszkolnej kraków

Miłość

Jest to uczucie, któremu poświęcono wiele utworów literackich, opie­wali je poeci, powieściopisarze opisywali perypetie miłosne partnerów, ich wzloty i upadki. Wystarczy wymienić takich autorów, jak Galsworthy, de Gard, Rolland, Mann, Bellów, a z polskich Żeromskiego, Nałkowską, Kon­wickiego.

Miłość należy do uczuć pozytywnych zbliżających ludzi, umacniających ich relacje, nadających głębsze znaczenie ich życiu. Bez miłości życie ludzi ma nierzadko charakter przyziemny, prozaiczny, toczy się z dnia na dzień w kręgu spraw materialnych. Miłość podnosi na wyższy poziom ludzi, ich motywy, stosunki, wprowadza czynnik idealizacji partnera i życia, ukazuje głębsze strefy życia.

Oczywiście, są różne miłości, jest miłość płomienna, chwilowa, miłość trwała, miłość platoniczna, fizyczna, miłość destrukcyjna, zła, miłość prze­obrażająca człowieka itp.

Psycholodzy dopiero w ostatniej dekadzie głębiej zaczęli badać uczucie miłości. Na uwagę zasługuje w tym zakresie teoria Steinberga (1985). Teo­ria ta wyodrębnia w strukturze miłości trzy istotne składniki: intymności, namiętności i zaangażowania.

Intymność zawiera tendencję do bliskości emocjonalnej, stałej wymia­ny informacji, powierzania partnerowi swych tajemnic. Łączy się ona z przywiązaniem i głębszym zaufaniem.

Namiętność zawiera pożądanie erotyczne, chęć utrzymania bliższych stosunków, w tym seksualnych. Jej składnikami jest tkliwość, skłonność do wspólnych doznań zmysłowych.

Zaangażowanie polega na chęci utrzymywania i przedłużania stosun­ków, odpowiedzialności za przebieg relacji, zaspokajaniu potrzeb partnera, respektowaniu jego postaw i wartości.

Poszczególne składniki miłości mogą przybierać różną treść i kształty w różnych relacjach. Na wstępnych etapach stosunków pojawia się namięt­ność i intymność, w miarę trwania stosunku występuje zaangażowanie. Te­go typu prawidłowości mają miejsce w stosunkach małżeńskich. W rela­cjach ludzi młodych, na których ?spadła” miłość, może dominować namięt­ność i intymność. Gorąca miłość nie trwa wszakże zbyt długo, jeśli nie to­warzyszy jej zaangażowanie, może ona wygasnąć. W różnych relacjach pro­porcja intymności, namiętności, zaangażowania przybiera specyficzną po­stać, co nadaje relacjom miłosnym niepowtarzalne barwy i przebieg.

Mistrzami opisów i analiz stosunków miłosnych są pisarze. ?Anna Kare­nina” Tołstoja, ?Doktor Żiwago” Pasternaka, ?Dar Humboldta” Bellowa, że wymienimy tytułem przykładu wybitniejsze dzieła literackie, przedsta­wiają relacje miłosne ludzi dojrzałych, dramatyczne perypetie emocjonalne, ich niespełnienie uczuciowe i egzystencjalne.

W stosunkach miłosnych opisywanych przez pisarzy nie brak postaw i uczuć ambiwalentnych, niekiedy negatywnych, a nawet destruktywnych.

Uczucie miłości wyrasta bowiem na określonej glebie, chodzi tu o struk­turę osobowości, a szczególnie strukturę ja. Gdy struktura ja jest niezdro­wa, np. gdy samoocena jednostki jest niska, uczucie miłości ma charakter nerwicowy, łączy się z zaborczością, zazdrością, chęcią wyłącznego posiada­nia partnera, kontrolowania jego przeżyć, zachowań.

Psychologowie humanistyczni, np. Fromm, Rogers, trafnie podkreślają, że prawdziwa miłość wyzwala tendencję do dawania, bezinteresownej opie­ki, wspólnego przeżywania zarówno powodzeń jak i niepowodzeń. Fromm stwierdza: ?Miłość jest twórczą aktywnością. Zakłada troskę, wiedzę, reago­wanie, afirmację i radość – nakierowane na osobę, drzewo, obraz, ideę… Ko­chać znaczy powoływać do życia, powiększać jej lub jego życiową aktyw­ność. Jest to proces samoodnawiający się samonapędzający”.

O taką prawdziwą miłość łatwiej u osób przejawiających postawy życio­we typu być, a nie mieć. Postawa być łączy się z podmiotowością człowie­ka, autonomią, szacunkiem dla życia, rozwoju innych ludzi i świata, ze zdol­nością do kochania innych, uczciwością wobec nich, samorealizacją. Posta­wa posiadania kojarzy się natomiast z konformizmem, utylitaryzmem, po­większaniem swoich dóbr, konsumpcją często na pokaz, instrumentalnym traktowaniem innych ludzi, brakiem zaufania, zawiścią.

Nie ulega wątpliwości, że w dobie cywilizacji technicznej, komercjaliza­cji życia, produkcji wymuszającej większe spożycie, nasilającego się podzia­łu społeczeństwa na bogatych i biednych dominuje postawa mieć. Postawa ta nie tylko zatruwa umysły, niszczy bezinteresowne zainteresowanie inny­mi ludźmi i światem, lecz osłabia i degraduje uczucia przyjaźni, miłości i przywiązania tam, gdzie powinny one szczególnie kwitnąć i być kultywo­wane, mianowicie w rodzinie. Bywa nierzadko tak, że małżeństwo, u które­go genezy leżała miłość, pod wpływem wzorów i norm funkcjonujących we współczesnym społeczeństwie przekształca się we wspólnotę, firmę, w któ­rej obowiązują surowe reguły wymiany świadczeń, usług, a nawet emocji.