forum o kryptowalutach

Stosunki międzyludzkie, komunikacja i samoświadomość

Zastanawiając się nad strukturą stosunków międzyludzkich we współ­czesnej Polsce, w okresie transformacji ustrojowej nie można operować tra­dycyjnymi wzorami i formułami w rodzaju: ludzie powinni być życzliwi, na­wzajem sobie pomagać itp. Z drugiej strony nie można rezygnować z ogól­nych zasad dotyczących humanizacji i racjonalizacji stosunków między­ludzkich, oczywiście nie w wersji maksymalistycznej.

Zasługą myślicieli postmodernistycznych jest niewątpliwie urealnienie i demitologizacja wielu procesów i problemów współczesnego świata. Post- moderniści mają rację mówiąc o wieloznaczności rzeczywistości, o braku powrotu do norm uniwersalnych, o przygodności bytu, rozmywaniu się toż­samości, pustym ja wielu ludzi itp. Trudno wszakże zgodzić się ze sztanda­rowym filozofem postmodernizmu, R. Rorty autorem wydanej u nas książ­ki ?Przygodność, ironia i solidarność”, który napisał: ?Jeśli zatroszczymy się o wolność polityczną, prawda i dobroć zatroszczą się o siebie same”. Moż­na się nie sprzeczać z filozofem, że wolność polityczna jest warunkiem ko­niecznym, ale trudno przyjąć, by był to warunek wystarczający, obdarzenie prawdy i dobroci atrybutami aktywizmu historycznego przypomina determinizm marksistowski w odniesieniu do bytu i świadomości.

O humanizacji i doskonaleniu stosunków międzyludzkich w Polsce a.d. 1996 musimy niestety sami myśleć, tym bardziej że w ferworze walk poli­tycznych, w warunkach uciążliwej reformy ekonomicznej problematyka ta schodzi z pola widzenia nie tylko polityków, działaczy społecznych, lecz również uczonych (m.in. psychologów, socjologów) i publicystów.

Programy tworzenia nowej jakości stosunków międzyludzkich i ograni­czania destruktywnych konfliktów i napięć mogą integrować różne siły po­lityczne i społeczne. Tak jak zanieczyszczona atmosfera destruktywne sto­sunki wyrastają bowiem wszędzie; w mieście i na wsi, w instytucjach pań­stwowych i prywatnych frustracje, marnotrawienie energii i spadek moty­wacji. Programy powyższe nie mogą być rejestrem szlachetnych deklaracji i mentorskich wezwań. Powinny one zostać opracowane przez interdyscy­plinarne zespoły uczonych, polityków i działaczy społecznych; być oparte na przesłankach naukowych oraz na rzetelnej diagnozie aktualnej struktu­ry stosunków międzyludzkich i tendencjach rozwojowych współczesnej cy­wilizacji.

Nie jesteśmy jeszcze społeczeństwem ponowoczesnym, ale ewoluuje­my niewątpliwie w tym kierunku. W okresie transformacji ustrojowej nasi­liła się u nas stratyfikacja ekonomiczna i społeczna; klasa średnia i wyższa (biznesmeni, wyższa kadra administracyjna, politycy) wygrali na tych prze­mianach; inteligencja, robotnicy, chłopi przegrali.

W związku z prymatem wartości konsumpcyjnych i użytkowych stosun­ki międzyludzkie ulegają pragmatyzacji, instrumentalizacji i deemocjonalizacji. Zwiększa się liczba ludzi o osobowości wymiennej i obniżającej, (tych długich w mowie potocznej określa się mianem nienawistników), a coraz rzadziej spotyka się ludzi życzliwych, bezinteresownych, którym można przypisać osobowość podnoszącą (zbliżoną do typu produktywnego w uję­ciu Fromma).

Oprócz podziałów społecznych i ekonomicznych ważną rolę odgrywają współcześnie podziały polityczne. Po wyborach prezydenckich, w związku z przyszłorocznymi wyborami do Sejmu nasiliły się u nas podziały na post­komunistyczną lewicę i postsolidarnościową prawicę.

Pozytywnym objawem wydaje się być oddolne tworzenie się różnego typu stowarzyszeń, wspólnot na podłożu więzi ideowej, religijnej, zbliżo­nych zainteresowań, potrzeb, działalność samorządu lokalnego co jest cha­rakterystyczne dla krystalizowania się społeczeństwa obywatelskiego.

Ogólnie biorąc, rzeczywistość społeczna staje się u nas coraz bardziej wieloznaczna, urzeczowiona i sprywatyzowana. Nie oznacza to, że należy się na nią godzić i traktować aktualne układy i trendy na tej samej zasadzie jak zjawiska przyrodnicze, np. pogodę czy pory roku.

Prawidłowe funkcjonowanie stosunków międzyludzkich wymaga przede wszystkim usprawnienia i doskonalenia komunikacji interpersonal­nej. Komunikacja ta nierzadko jest uproszczona, jednostronna, lub wręcz zablokowana. Problemy te psycholodzy społeczni badali w różnych środo­wiskach. Np. w relacjach lekarz-pacjent rzeczowy bezosobowy styl komu­nikacji lekarza utrudnia zdobywanie szerszych informacji od pacjenta, któ­ry może ukrywać ważne informacje, może nie rozumieć treści zaleceń i w związku z tym nie stosować się do nich.

W stosunkach rodzinnych występują często zniekształcenia w komuni­kacji między małżonkami, a również – co ma ujemne efekty wychowawcze – między rodzicami a dziećmi. Nasi politycy nierzadko nie komunikują się ze sobą bezpośrednio, lecz poprzez telewizję i radio. W krajach zachodnich od wielu lat prowadzi się w różnych grupach zawodowych efektywne tre­ningi w komunikacji, które obejmują m.in. umiejętność słuchania, przeka­zywania informacji, odbiór informacji zwrotnych, wrażliwość na sygnały niewerbalne (por. moją książkę ?Trening interpersonalny” 1986). Nie ule­ga wątpliwości, że doskonalenie stosunków międzyludzkich wymagałoby prowadzenia u nas tego typu treningów w szerszym zakresie, a szczególnie upowszechniania ich w szkołach i placówkach oświatowych. Nieocenioną rolę może odgrywać tu telewizja.

Prawidłowa komunikacja jest ściśle powiązana z postawami tolerancji, równości, solidarności. W społeczeństwie współczesnym w związku z roz­wojem cywilizacji technicznej i pluralizacją życia politycznego, społeczne­go i ekonomicznego ludzie skazani są na siebie, stałe kontakty i współpra­cę. Ich grupy członkowskie, grupy odniesienia często się zmieniają, a ich tożsamość nie będzie raz na zawsze określona, lecz będzie podlegała sukce­sywnym negocjacjom.

Ludzie muszą więc akceptować inność, różnienie się i traktować się na­wzajem na zasadzie równych praw, obowiązków, szans. W okresie PRL by­ła dość liczna kasta właścicieli Polski, obecnie żadna partia, społeczność nie może sobie rościć pretensji do tej roli. Wszyscy obywatele powinni być po­wiązani ideą współodpowiedzialności i kooperacji. Te idee trzeba wpajać ludziom dojrzałym, a szczególnie młodszym pokoleniom. W naszych szko­łach różnego typu osłabiony i zaniedbany jest proces wychowawczy. Sądzę, że idea wychowania podstawowego kształtującego postawy równości i współpracy, umiejętnie wcielana w życie może przyczynić się do tworze­nia nowej jakości stosunków międzyludzkich u młodego pokolenia.

Humanizacja i racjonalizacja stosunków międzyludzkich wymaga roz­woju sfery poznawczej, a szczególnie samoświadomości ludzi. Innych ludzi można postrzegać i oceniać na zasadzie analitycznej bądź kategorialnej. W pierwszym przypadku gromadzimy informacje o postawach i dokonuje­my ich syntezy. W drugim natomiast postrzegamy ich i oceniamy przez pry­zmat określonych kategorii (np. kategoria komuch, postkomunista ma wy­raźne aspekty ewaluatywne). Ważną rolę w przetwarzaniu informacji odgry­wa samoświadomość. Samoświadomość refleksyjna (oparta na myśleniu abstrakcyjnym) i zewnętrzna (uspołeczniona, opisowa) ułatwiają przetwa­rzanie informacji w sposób analityczny, podczas gdy samoświadomość indy­widualna (egocentryczna, emocjonalna) i obronna (oparta na lęku) wpływa­ją na przetwarzanie kategorialne. Tak więc aby być wartościowym obywa­telem i efektywnie współpracować z innymi, trzeba dysponować wyższą, dojrzałą samoświadomością. Nadchodzą czasy, gdy posiadanie takiej samo­świadomości stanie się obowiązkiem i sprawą moralną człowieka.