Poczucie zadomowienia

Miejsce życiowe człowieka może w różnym stopniu odzwierciedlać po­czucie zadomowienia, zakorzenienia. Wystarczy porównać miejsca matki licznej i szczęśliwej rodziny i samotnej starej panny żyjącej samotnie, w izo­lacji, zgorzkniałej i nieufnej.

Możemy w różnych miejscach czuć się lepiej lub gorzej zadomowieni i zakorzenieni. Często te dwa czynniki tworzą się i funkcjonują w warun­kach życia rodzinnego. Można przyjąć, że jednostka, która miała tzw. dobre dzieciństwo, żyła w atmosferze bezpieczeństwa i akceptacji, w późniejszym swym życiu ma szanse, by zadomowić się i zakorzenić w innych środowi­skach.

Zadomowienie i zakorzenienie ma bogate koneksje społeczne i poli­tyczne. Znany filozof Levinas zadomowienie łączy z nacjonalizmem i nie­chęcią do obcych. Opozycja między tzw. tubylczością stała się przedmio­tem ożywionych analiz w kręgu postmodernizmu. Panuje tu dość po­wszechny pogląd, że zadomowienie zbyt często łączy się z negatywnym sto­sunkiem do obcych, przesądami i nieufnością.

Można przyjąć, że zadomowienie może mieć różną treść i formę. Zado­mowienie zdrowe, traktowanie swego miejsca życiowego nie w sposób nie­świadomy, jako jedynego i nie do zastąpienia, absolutyzowanie go może zniekształcić stosunek do własnej osoby i innych.

Dom, w którym dłużej żyjemy, jest dla człowieka, o humanistycznej po­stawie stacją w życiowej podróży, może go opuścić, gdy powstaną nowe ko­nieczności, nie tracąc własnej tożsamości. Podobnie kontakty i stosunki z obcymi nie grożą utratą tożsamości, lecz wzbogacają wewnętrznie czło­wieka i sprzyjają przecinaniu się horyzontów, o czym pięknie pisał znany fi­lozof – hermeneutyk Gadamer.