Konserwatyzm, transgresja

Pojęcia konserwatyzmu można używać w różnych znaczeniach. Szersze ujęcie tego pojęcia akcentuje postawę życiową polegającą na preferowaniu aktualnej sytuacji, status quo, respektowaniu aktualnych wartości i szacun­ku dla tradycji. Najbardziej znane jest polityczne pojęcie konserwatyzmu, które oznacza niechęć lub wrogość dla zmian polityczno-społecznych i afirmację aktualnej struktury społecznej.

Konserwatyzm życiowy stanowi akceptację własnej pozycji i roli, aktu­alnej struktury stosunków społecznych, w których jednostka funkcjonuje, uznanie że własne cele i zadania jednostki wynikają z dotychczas realizowa­nych, że własne dotychczasowe osiągnięcia są satysfakcjonujące i że nie na­leży działać w przyszłości w sposób ryzykowny i aspirować do większych osiągnięć.

Konserwatysta życiowy traktując więc własną aktualną sytuację w dzie­dzinie zawodowej, rodzinnej, ekonomicznej itp. jako zadowalającą, sądzie, że jest na swoim, właściwym miejscu. Nie zamierza więc rywalizować z in­nymi – bardziej aktywnymi i dynamicznymi, ani ustępować miejsca tym, którym się nie powiodło. Jest więc zadowolony z siebie, ze swych stosun­ków społecznych, z wyników pracy. Konserwatysta uznaje, że świat jest właściwie urządzony i że jego pozycja w tym świecie jest stabilna i adekwat­na w stosunku do jego potrzeb, uzdolnień, umiejętności, ogólnie – osobo­wości.

Postawy konserwatywne mają zbliżoną treść w odniesieniu do postaw, które Kozielecki (1987) określa mianem ochronnych (zachowawczych). Działania ochronne mają na celu ?utrzymanie dotychczasowego stanu rze­czy, a więc utrzymanie tego, co jednostka ma i czym jest”.

Przeciwstawny charakter mają postawy lub działania transgresyjne. Łą­czą się one z przekraczaniem stanu aktualnego, zmianą warunków w jakich się żyje, zmianą celów, zachowań i własnych cech. Kozielecki pisze, że in­tencją działań transgresyjnych jest ?przekraczanie dotychczasowych granic podmiotu”. Pojęcie granic jest dość nieprecyzyjne i spełnia funk­cję metafory; nie wiemy, czy chodzi tu o granice przestrzenne, czasowe, fi­zyczne, psychologiczne. Czy uczenie się języka obcego lub uprawianie kul­turystyki jest transgresją? Kozielecki stwierdza, że transgresja jest zawsze zmianą celową. Ale nie precyzuje, czy cel ma charakter podmiotowy, auto­nomiczny, czy też jest narzucony lub akceptowany przez osoby znaczące, grupy wpływające na jednostkę. Przecież języka obcego dziecko może się uczyć na skutek nacisku rodziców, a kulturystykę może młody człowiek uprawiać pod wpływem grupy rówieśników.

Pojęcie transgresji ulega u Kozieleckiego zamazaniu, gdy pisze on o tzw. transgresjach paradoksalnych; jako przykład podaje oddanie nerki członko­wi własnej rodziny. Można zapytać, czy stanie na jednej nodze przez św. Szymona Słupnika było transgresją czy nie było?

Nie ulega wątpliwości, że pojęcie postaw i działań transgresyjnych nale­ży uściślić i zawęzić, i nie starać się ?na siłę” zwiększyć siłę eksplanacyjną koncepcji.

Odwołanie się do oceny i samoświadomości własnej sytuacji egzysten­cjalnej jako właściwej lub niewłaściwej stanowi ważne kryterium identyfi­kacyjne. Pewni ludzie w oparciu o aspiracje, racje własne, światopogląd uznają własne miejsce życiowe za właściwe lub zbliżone do właściwego, in­ni odwrotnie – traktują to miejsce jako niewłaściwe. Motywacja tego typu sądów i samoświadomości może być różna. Może tu wystąpić, jak twierdzi Kozielecki, tendencja do ?potwierdzenia i podniesienia własnej ważności jako osoby”. Nie można wszakże motywacji hubrystycznej rozcią­gnąć na wszystkie działania związane ze zmianą swego egzystencjalnego miejsca. U podstaw psychologicznych niektórych działań tego typu leżą ak­ceptowane przez jednostkę systemy wartości reprezentowane w racjach własnych, u podstaw innych może wystąpić motywacja konformistyczna (typu ?znajomi zamieszkali poza miastem, dlaczego mamy dusić się w mie­ście”). U źródeł innych działań mogą pojawić się motywy ideowo-polityczne. Np. jednostka z niższych klas, akceptująca ideologię socjaldemokra­tyczną, może walczyć o większe prawa polityczne i społeczne dla siebie i swoich współtowarzyszy.

W każdym społeczeństwie, nawet prymitywnym istnieje określona ko­dyfikacja miejsc i przypisanie im takich, a nie innych funkcji i obowiązków. We współczesnych społeczeństwach typu organizacyjnego kodyfikacja ta jest ściślej sprecyzowana i bardziej jednoznaczna. I tak określa się, że prze­stępcy powinni przebywać w więzieniu, chorzy w szpitalach, młodzi – w szkołach, starzy niedołężni – w domach opieki społecznej itp. Jednostki, które znajdują się na niewłaściwym miejscu, np. w związku z brakiem wy­kształcenia, określonych cech charakteru – są negatywnie oceniane, a nawet potępiane. I tak polityk, np. Wałęsa, mimo dobrych efektów swej działal­ności, był niekiedy oceniany ujemnie z tego powodu, że jest na niewłaści­wym miejscu, bo nie ma studiów wyższych. Wybór Kwaśniewskiego rów­nież kwestionowano z powodu wprowadzenia w błąd co do swego wykształ­cenia.

We współczesnym społeczeństwie pojawiły się zliberalizowane kryteria odnośnie właściwego miejsca związane z procesami dekompozycji społecz­nej, osłabieniem tradycyjnych norm społeczno-moralnych, tworzeniem się konsumpcyjno-utylitarnej mentalności.