Życie i nauka

Naukę nierzadko przeciwstawia się życiu. Twierdzi się, że nauka nie służy życiu, ludziom, nie rozwiązuje efektywnie problemów poszczegól­nych ludzi, grup, społeczności lub w szerszej skali problemów międzynaro­dowych i światowych.

Nauce zarzuca się zajmowanie się problemami mało ważnymi, specjali­stycznymi, nierzadko jałowymi, wyrastającymi nie z potrzeb życiowych, lecz wynikającymi z tradycji naukowej, lub wąskich zainteresowań środo­wiska naukowego.

Gombrowicz szydził z nauki, że ogłupia, powszechnie są znane anegdo­ty o roztrzepaniu uczonych, ich zapatrzeniu w siebie, małej wrażliwości na ludzkie kłopoty, poświęcaniu całego życia na badaniu np. trzeciorzędnych postaci historycznych lub stułbi zielonej.

W krajach bogatych poświęca się poważne środki finansowe na badania podstawowe i stosowane, w krajach rozwijających obcina się fundusze na naukę twierdząc, że uczeni nie reprezentują poziomu światowego, są wtór­ni, reproduktywni i że szkoda pieniędzy na odkrywanie prawidłowości, któ­re dawno już odkryto.

Krytykuje się nie tylko problematykę badawczą i jej słaby związek z ży­ciem oraz samych uczonych, lecz również wysuwa się poważne zarzuty pod adresem metod badawczych, warunków, w jakich prowadzi się badania, ba­nalności i jałowości wyników i wniosków teoretycznych i praktycznych. Twierdzi się, że metody są nierzadko nierzetelne, nietrafne (np. ekologicz­nie w naukach społecznych), że warunki laboratoryjne ujawniają nierzadko nie realne zależności, lecz artefakty, że szkoda wysiłku i pieniędzy na takie rewelacje, że przywódca w grupie odznacza się skłonnością do dominacji, lub że kryzys ekonomiczny jest związany ze spadkiem wydajności pracy.

Poważniejsze zarzuty w stosunku do nauki dotyczące izolowania się od wartości, jej sceptycyzmu, a w pewnym sensie nihilizmu sformułowali tacy wybitni filozofowie, jak Husserl, Weber. Husserl pisał o kryzysie współcze­snej kultury, spowodowanym m.in. obojętnością nauki, gdyż naukowy ro­zum jest nieczuły na wartości. Z emfazą stwierdził: ?Pośród trudów i po­trzeb naszego życia … nauka nie ma nam nic do powiedzenia”. Nauka nie­kiedy neguje lub podważa wartości społeczne, religijne, gdyż wykrywając prawidłowości w świecie fizycznym i społecznym lansuje indyferentyzm aksjologiczny, podważa kulturowe normy i tożsamość ludzi.

Weber przyznaje, że nauka musi być obiektywna, nie powinna nikomu służyć ani państwu, ani partiom, lub religii; ogólnie powinna być wolna od wartości. Religia dzięki rozwojowi nauki przekształciła się w przedmiot wiary, człowiek religijny musi bądź odrzucić, bądź zmarginalizować nauko­we prawdy.

Dotychczas operowaliśmy ogólnym pojęciem nauki, faktycznie w meto­dologii naukowej wyodrębnia się dwa modele nauki: naukę budowaną na wzór nauk fizycznych, a więc scjentystyczny, obiektywistyczny, naturali- styczny i naukę o rozluźnionych kryteriach weryfikacji, a więc naukę jako­ściową, odwołującą się do podmiotowości człowieka, samoświadomości do­strzegającej według Searla ?umysłowy charakter zjawisk społecznych”, po­sługującej się metodami jakościowymi i nie tylko metodą wyjaśniania, lecz i rozumienia. Zwolennikom orientacji naturalistycznej zarzuca się, że ujmu­ją człowieka jako istotę fizykalną i przyrodniczą, że redukują wszystkie zja­wiska, w tym psychiczne i społeczne, do zjawisk fizykochemicznych, że w toku badań manipulują człowiekiem traktując go jako przedmiot. Ze względu na trudności badania takich zjawisk, jak wolność, tożsamość, cier­pienie, sens życia, badacze o orientacji naturalistycznej wyłączają te proble­my z zakresu swych badań.

Zwolennicy humanistycznej orientacji naukowej (w Polsce m.in. Mo­krzycki, Ziółkowski, Wyka, Straś-Romanowska, Gałdowa) przyznają, że ist­nieje specyfika zjawisk psychospołecznych, są one wywoływane w toku in­terakcji ludzi, ich komunikacji. Ludzie nadają subiektywne znaczenie wy­darzeniom, zachowaniom, odnoszą je do akceptowanych przez siebie war­tości m.in. transcendentnych. Świat przeżywany ludzi (Husserla Leben- welt) jest światem indywidualnych znaczeń, opartym na tożsamości i samo­świadomości człowieka. Współcześni badacze, według Wyki (1993), usiłują wyrwać się z ?pułapki nierzeczywistości”, w której zamknął ich scjentyzm i naturalizm. Badacz powinien więc odwoływać się do doświadczenia ludzi i własnego i traktować to doświadczenie głównie w sposób jakościowy.

Nie ulega wątpliwości, że model nauki uwzględniający współczynnik ludzki i jakościowe aspekty doświadczenia jest bliższy życiu i praktyce spo­łecznej niż model naturalistyczny. Zachowania ludzi, wydarzenia interper­sonalne, społeczne należy nie tylko wyjaśniać w sposób przyczynowy i pro­babilistyczny, lecz również rozumieć. Rozumienie zakłada empatię, dialog, komunikację, interpretację. Ziółkowski, socjolog o orientacji humanistycz­nej, stwierdza: ?Rozumienie to ujęcie działań za pomocą kulturowych ka­tegorii oraz przypisywanie działaniom stanów świadomości społecznej”.

Współczesny świat obfituje nie tylko w problemy ekonomiczne, spo­łeczne, polityczne, lecz przed ludźmi wyrastają złożone problemy egzysten­cjalne dotyczące tożsamości, wolności, odpowiedzialności, pokoju, współ­życia i współpracy w skali mikro i makro. Nauka musi niewątpliwie odpo­wiadać na te wyzwania. Nie może zamykać się w laboratoriach i kultywo­wać scjentystyczną metodologię i specjalistyczne wąskie eksploracje.

Współczesna nauka nie powinna rezygnować z scjentystycznego paradyg­matu, ścisłych badań laboratoryjnych, lecz w imię zbliżenia do życia powin­na ten paradygmat łączyć z orientacją jakościową i humanistyczną.

Uczeni nie mogą zamykać się w wieży z kości słoniowej, lecz powinni podejmować w sposób naukowy i obiektywny ważne, nierozwiązane zagad­nienia ekonomiczne, społeczne, polityczne, ekologiczne, medyczne. Nale­ży się zgodzić z Frommem (1995), że istnieje potrzeba budowy nowej na­uki o człowieku. Fromm słusznie stwierdza, że przy realizacji utopii huma­nistycznej trzeba zużyć tyle samo energii, inteligencji, ile zużyto przy urze­czywistnianiu utopii technicznych. Fromm optuje za naukowym opracowaniem nowych form społecznych, modeli nowego społeczeństwa zorientowanych nie na konsumpcję, lecz na bycie człowieka. Podkreśla, że w aktualnej sytuacji zdrowa gospodarka jest ?możliwa jedynie za cenę ist­nienia niezdrowych istot ludzkich. Zadanie polega na zbudowaniu zdrowej gospodarki służącej zdrowym ludziom”.

Można przyjąć, że życie współczesnego człowieka i życie przyszłych po­koleń zależy od takiego rozwoju nauki, który będzie skojarzony z potrzeba­mi zdrowego w sensie fizycznym, psychicznym i duchowym człowieka; człowieka, którego orientacja życiowa w coraz większym stopniu będzie na­stawiona na bycie, a nie na posiadanie.