Życie współczesne

O psychologi

Nie sposób wszechstronnie z psychologicznego punktu widzenia oświe­tlić wszystkie te zagadnienia, stąd zestaw zarysowanych problemów z psy­chologii życia jest na pewno niewyczerpujący i selektywny. U podstaw tej selekcji leżały z jednej strony osobiste preferencje i orientacje autora, a z drugiej inspiracje płynące z lektury różnego typu prac, które można by­ło uznać za mieszczące się w przedziale tematów życiowych. Nie trzeba do­wodzić, że jest to przedział dość pojemny. W przedziale tym zapewne zna­lazłyby się sprawy, które prof. J. Szczepański nazywa ludzkimi. Należą do nich m.in. cierpienie, samotność, inny człowiek, wiara, mądrość, nadzieja, starość, los.

Zestaw problemów życiowych jest częściowo zbież­ny z tematyką spraw ludzkich wybitnego socjologa. Są to wszakże zbieżno­ści zewnętrzne i niekiedy pozorne. Książki nasze różnią się odmienną ?po­etyką”, tonacją, podtekstem. Książka prof. Szczepańskiego jest bardziej pa­tetyczna, heroiczna, odwołuje się do emocji, jest apelem do człowieczeń­stwa, do rozprawy z czasem, do wewnętrznych wartości. Prof. Szczepański pisze: ?We wszystkich tych ?sprawach”, których nazwy zjawiają się w tytu­łach esejów, jest kilka wątków stale się powtarzających i jakby domagają­cych się naukowej systematyzacji, są to: sprawy ?świata wewnętrznego” człowieka, ?czystej indywidualności”, możliwości życia ludzkiego budowa­nego w cywilizacji poza dążeniem i działaniem i in. Proponuję więc reflek­sję nad cierpieniem i sobą samym; nad samotnością i wiarą, obojętnością, nadzieją, człowieczeństwem i losem.” Autor napisał chyba zbyt skromnie: ?Pisząc te eseje stosowałem bardzo prostą metodę – notowałem myśli tak jak się nasuwały… Są to refleksje zdroworozsądkowe”. Nie popełnimy chy­ba zbyt wielkiego błędu jeśli podstawową kategorię w książce prof. Szcze­pańskiego, mianowicie kategorię świata wewnętrznego odniesiemy do po­jęcia samoświadomości typu wewnętrznego. Odgrywa ona węzłową rolę w mojej pracy.

Próbuję w pewnym sensie unaukowić problematykę psychologii życia, zaproponować nowe pojęcia i wstępne konceptualizacje i modele. Takie kategorie, jak miejsce życiowe, potencjał życiowy, bilans życiowy, racja własna, postawa życiowa, ułatwiają zarówno deskrypcję zło­żonych wydarzeń życiowych i mechanizmów psychospołecznych funkcjo­nowania w życiu, jak i właściwe wyjaśnienie przebiegu życia i prawidłowo­ści w tym zakresie. Ideą metodologiczną przyświecającą autorowi było sca­lenie tego, co dla celów badawczych m.in. w eksperymentach laboratoryj­nych podzielono, rozbito. Psychologia życia w naszym ujęciu ma charakter molarny, a nie molekularny. Interesowało nas, jak łączą się ze sobą różne czynniki, mechanizmy, parametry i jak funkcjonują one w kontekście ży­cia. Gdy myślimy o X-ie (i gdy on myśli o sobie) nie analizujemy na ogół odrębnie jego roli społecznej, stanu materialnego, stosunków w rodzinie je­go emocji i pragnień itp., lecz stwierdzamy ogólnie, że ma on niedobre miejsce w życiu, że mu się nie wiedzie, że stale jest ?pod wozem” itp.

Wprowadzając nowe pojęcia i modele dążyłem do tego, by ułatwić pro­wadzenie ważnych z teoretycznego i praktycznego punktu widzenia badań empirycznych w obszernym obszarze psychologii życia i wykrywać funkcjo­nujące tu prawidłowości.

W pozycji ludzkiej

Niedawno przeczytałem wspaniałą, głęboką książeczkę pt. ?Stanąć na nogi” (Wyd. Zysk) Olivera Sacksa, wybitnego angielskiego neurologa i psy­chiatry. Sacks opisuje w niej własne doświadczenia i przemyślenia w warunkach ?bycia chorym” (doznał poważnego urazu nogi polegającego na uszkodzeniu mięśni i nerwów). Z lekarza stał się pacjentem i obiektem nierzadko bezdusznej opieki medycznej.

Po przeczytaniu tego wnikliwego a równocześnie interesująco napisanego studium przybyło mi nieco punktów na skali humanizmu (skala ta, przyjmijmy umownie, może posiadać 100 punktów).

W współczesnej Polsce w warunkach przekształceń ustrojowych i eko­nomicznych, nasilającej się rywalizacji o korzystne miejsce życiowe w nowym systemie wielu z nas traci punkty na skali humanizmu. W naszym kraju w różnych dziedzinach życia coraz silniej występuje dehumanizacja stosunków międzyludzkich, a słowo człowiek coraz mniej brzmi dumnie…

Inspiracje humanistyczne, do tolerancji, życzliwości, solidarności, można czerpać z różnych źródeł. Wierzący odnajdują je w encyklikach naszego papieża i społecznej nauce Kościoła, niewierzący mogą zasilać się treściami wielkiej literatury, ożywczej muzyki, wybitnymi dokonaniami filmu, teatru, telewizji…

Nie sądzimy, że postmodernizm znalazł skuteczną i nośną społecznie receptę na współczesne życie. Recepty tej należy wytrwale poszukiwać w myśl zasady ?to strive to seek not to find and to yield” (walczyć i szukać, nie znajdować i nie ustąpić). Wiodącymi elementami nowej na miarę XXI wieku koncepcji życia powinien być zregenerowany i wzbogacony o doświadczenia XX wieku, wieku wojen światowych i totalitaryzmu, racjon­alizm i humanizm. Powinien to być wszakże racjonalizm i humanizm w większym stopniu niż XX-wieczny urealniony, czynny wychowawczo i społecznie i odpowiedzialny. Bliższe określenie atrybutów tego nowego humanizmu i racjonalizmu wymaga odrębnej pracy.

Mądrość życiowa

Nie chodzi tu o mądrość w ogóle, lecz o mądrość w odniesieniu do wła­snego życia. Człowiek żyje raz, nie powtarza się swego życia, za jego prze­bieg jest on sam odpowiedzialny; chodzi więc o to, by przeżyć życie w spo­sób udany, mądry, by nie ?powtarzać klas”, nie popełniać wiele razy tych samych błędów, by szybko uczyć się życia wartościowego, korzystnego dla jednostki i otoczenia.

Filozofowie, etycy, psychologowie udzielali ludziom wiele rad i wskazó­wek jak przeżyć życie godnie, uczciwie, nie narażając się na przykrości, straty. Do bardziej znanych prac z tego zakresu należą zalecenia stoików, Sokratesa, aforyzmy Rochefoucoud, książki Schopenhauera, Franklina, Carnegie. Z Polskich autorów należy wymienić Kotarbińskiego, Tatarkie­wicza, Szczepańskiego, Kozieleckiego, Pietrasińskiego, Skornego.

Mądrość życiowa może przejawiać się w 1) umiejętnej, skutecznej reali­zacji celów i zadań 2) realizowaniu akceptowanych przez siebie wartości i życia zgodnego z nimi 3) ułożeniu i utrzymywaniu konstruktywnych rela­cji z otoczeniem, to jest innymi ludźmi, grupami, instytucjami 4) samoreali­zacji i rozwoju własnych talentów, wykorzystywaniu silnych stron.

Skuteczności działań poświęcono wiele książek. Polski filozof T. Kotar­biński zajmował się tym problemem przez wiele lat i stworzył podwaliny pod dyscyplinę określaną mianem prakseologii (por. ?Traktat o dobrej ro­bocie ?1965). Działanie efektywne musi przede wszystkim liczyć się z ak­tualnymi warunkami, rzeczywistością, i obrać ją z punkt wyjścia własnych działań. Należy więc dysponować w miarę dokładnym obrazem warunków, orientować się w trudnościach, własnych możliwościach, środkach, stosun­kach społecznych, postawach ludzi uwikłanych w działania itp. Trzeba po­nadto zdobyć informacje o podobnych działaniach innych ludzi, zanalizo­wać przyczyny ich powodzeń, a szczególnie niepowodzeń. Na etapie plano­wania szczególne niebezpieczne jest myślenie życzeniowe, a więc widzenie rzeczywistości ze współczynnikiem melioratywnym i przyjmowanie, że w toku działania wystąpią sprzyjające okoliczności, życzliwa pomoc innych itp. Szkodliwe jest nadto widzenie rzeczywistości w sposób egocentryczny, z własnego punktu widzenia, a nie dostrzeganie innych punktów widzenia. Należy się zdobyć na szersze, zobiektywizowane spojrzenie, uwzględniają­ce różne orientacje i punkty widzenia. Decydując się na działanie, trzeba dobrać środki adekwatne do celu i warunków, przygotować teren, ustalić prawdopodobieństwo osiągnięcia celu, skutki pozytywne, negatywne. W toku realizacji działania konieczny jest stały monitoring, odbieranie sy­gnałów o trudnościach; elastyczny dobór bardziej skutecznych środków.

Ogólnie biorąc, realizacja własnych celów i zadań jest testem realizmu praktycznego jednostki, jej odwagi, inicjatywy, plastyczności w myśleniu i działaniu. Ludzie sukcesu przejawiają wyraźnie powyższe właściwości w wyższym stopniu. Różni nieudacznicy, życiowi bankruci, czy, co się u nas coraz częściej zdarza plajtujący biznesmeni, płacą drogo z swoją naiwność, myślenie życzeniowe, egocentryzm, a szczególnie za nieodpowiedzialność. U źródeł frustracji, klęsk osobistych, życiowych zapaści często leżą braki w realistycznym myśleniu i braki charakterologiczne.

Autor tej książki poznał warszawskiego ?Króla śmieci” F. Frankowskie­go. Pobrał on duże kredyty na założenie przedsiębiorstwa oczyszczania Warszawy. Urządził wystawne biuro, kupił śmieciarki zagraniczne, zatrud­nił liczny personel, by po dwóch latach splajtować. Jego ekologiczna orien­tacja i zaangażowanie poniosły fiasko w zderzeniu się z brutalną rzeczywi­stością, bezwzględnością kooperantów, nieuczciwością współpracowników.

Cele i zadania są ściśle związane z wartościami, które jednostka akcep­tuje. Zadania można porządkować według współrzędnej czasowej: najpierw zrobię ?a” a potem ?b” następnie ?c” H. Marcuse wyodrębnił na tej zasa­dzie człowieka jadnowymiarowego realizującego zasadę użyteczności i kon­sumpcji. Tischner w swej książce pt. ?Myślenie według wartości” (1993) podkreśla, że ludzie nie chcą być jednowymiarowi, że ?nasz świat jest świa­tem ładu hierarchicznego, a nasze myślenie, myśleniem preferencyjnym” (str. 511). Akceptowane przez jednostkę wartości porządkują i organizują świat wewnętrzny człowieka, a szczególnie jego emocje i motywy. Realizo­wanie przez dłuższy czas określonych wartości np. moralnych, społecznych, naukowych wprowadza jednostkę na określony gościniec życiowy, w związ­ku z czym przestaje on być igraszką zmiennych wpływów otoczenia, przy­padku, czy ślepego losu. Wartości sprzyjają upodmiotowieniu życia czło­wieka i w końcowym efekcie o zdaniu egzaminu życiowego. W tym ujęciu stanowią one optymalną gospodarkę uzdolnieniami, możliwościami i ener­gią psychiczną i fizyczną.

Życie człowieka przebiega w warunkach społecznych; na każdym kroku spotykamy ludzi, współpracujemy z nimi, funkcjonujemy w grupach, spo­łecznościach. Problem interpersonalny jest jednym z ważniejszych proble­mów życiowych człowieka. Korzeniem człowieka jest drugi człowiek, spo­tkanie głębsze z niektórymi ludźmi kształtuje naszą osobowość i tożsamość. Psychoanaliza trafnie podkreśla, że od więzi z rodzicami zależy rozwój psy­chiczny człowieka. Np. wadliwe rozwiązanie problemu separacji od rodzi­ców, kontynuowanie zależności emocjonalnej opóźnia rozwój poznawczy, emocjonalny, staje się przyczyną zaburzeń osobowościowych. Horney (1970) wyodrębniła 1) dążenie ku ludziom np. związane z potrzebą miłości, 2) odsuwanie się od ludzi wywołane potrzebą niezależności, 3) występowa­nie przeciw ludziom pod wpływem potrzeby władzy, lub wrogości. Według Adlera (1958) styl życiowy kształtuje się w dzieciństwie do 5 roku życia i określany jest przez poczucie niższości. Styl życia według Adlera może być mniej lub bardziej uspołeczniony.

Człowiek więc może być przyjazny, podnoszący wobec innych, wrogi, obniżający, bądź prezentować postawy wymienne, handlowe (szerzej na ten temat Zaborowski 1980). Mądrość życiowa łączy się ściśle z życzliwym, empatycznym współżyciem z innymi ludźmi, personalnym, a nie instru­mentalnym ich traktowaniem. Za nieżyczliwość, wrogość, dominację ludzie płacą zdrowiem fizycznym i psychicznym. Choroby psychosomatyczne, psychiczne, np. nerwice, depresje lub fizyczne szczególnie wieńcowe są często konsekwencją wadliwych form współżycia i postaw niechęci i wro­gości do ludzi (por. tzw. mobbing w pracy).

Mądrość życiowa nie polega na tym, by gromadzić dobra, zasoby, boga­cić się, kontrolować innych i dominować nad nimi, lecz na tym, by osiągać coraz wyższy poziom świadomości, samoświadomości, rozwijać się duchowo i samorealizować się.

Maslow (1970) wyodrębnia potrzeby deficytu np. bezpieczeństwa, po­karmowe i potrzeby rozwoju np. poznawcze, estetyczne, samorealizacyjne. Te drugie wymagają stałych wysiłków w kierunku ich zaspokajania i realizacji. Rogers (1970) pisze o rozwoju i dobrym życiu, które wymaga zgodno­ści między realnymi doświadczeniami, a ich symbolizacją. Ruch ?nowej świadomości” (por. Capra 1987) dąży do integrowania człowieka z przyro­dą, do traktowania go jako autonomicznej rozwijającej się osoby, która funkcjonuje jako integralna całość psychofizyczna i stale rozszerza i pogłę­bia swoją samoświadomość. Mądrość według teoretyków ?nowej świado­mości” polega nie na bezmyślnym rozwoju produkcji przemysłowej i dys­trybucji dóbr lecz na budzeniu świadomości ekologicznej łączności z całym kosmosem i na rozwoju osobowości.

Zarysowane wyżej warunki mądrości życiowej można traktować jako podstawowe, konieczne. Nie wystarczają one wszakże by zachowywać się mądrze w różnych sytuacjach, w różnym wieku, okolicznościach.

Mądrość życiowa, jak pisze J. Szczepański (1986) polega również na ?umiejętności wczucia się w rytm swego organizmu, zaspokajaniu potrzeb rzeczywistych, unikaniu narzucania mu rytmu z nim niezgodnego.”. Nie­mądrym w tym ujęciu będzie ten, kto mając usposobienie flegmatyczne bę­dzie starał się być człowiekiem energicznym, bezwzględnym, kto w wieku starszym będzie się zachowywał jak młodzieniec. Z. Nałkowska słusznie powiedziała, że trzeba żyć na poziomie wieku…

Mądrość polega ponadto na respektowaniu angielskiej zasady ?wait and see,” a więc na unikaniu zachowań pochopnych, niedojrzałych. Jednostka powinna w różnych sytuacjach dokonywać racjonalnej kalkulacji zachowań, nie rzucać się z ?motyką na słońce,” co nie oznacza wszakże braku odwagi życiowej i skłonności do transgresji. W myśl tej zasady człowiek jakkolwiek powinien być bezkompromisowy w swych postawach moralnych może na­stawiać się na mądre kompromisy (por. Tischner 1993).

Mądrość życiowa polega na koncentrowaniu się na sprawach najważ­niejszych w określonych odcinkach czasowych, na nie rozpraszaniu energii i marnotrawieniu jej na łatwych rozrywkach, bezmyślnej konsumpcji, im­ponowaniu i błyszczeniu bogactwem, pozycją, władzą. Człowiek mądry wie co może osiągnąć, co jest ważne i nieodzowne w danych warunkach, a co nieosiągalne i z czym się należy pogodzić.

Mądrość życiowa wreszcie łączy się z dojrzałym optymizmem, nie trace­niem nadzieii w trudnych warunkach np. losowych. Należy posługując się określeniem Jaspersa (1960) rozjaśniać własną egzystencję, myśleć pozy­tywnie o sobie samym, innych, o świecie.

Niespełnienie

Prawie każdy człowiek jest jakoś niespełniony. Jednemu nie udało się życie zawodowe, innemu – rodzinne, trzeci doznał niepowodzeń w pracy społecznej, czwarty – w polityce itp.

Pisząc o niespełnieniu mamy na myśli ważne aspiracje, plany życiowe, racje własne, które ?proza życia” bądź zniweczyła, bądź osłabiła i zreduko­wała. Skoncentrujmy się na naszym polskim podwórku. Wybitni literaci marzący o Noblu – Gombrowicz, Andrzejewski – nie otrzymali go. Ten dru­gi wyraźnie zazdrościł Miłoszowi i mówił, że on powinien być wyróżniony największą nagrodą literacką. Wśród aktorów ani Olbrychski, ani Seweryn i Pszoniak, a tym bardziej Figura nie zrobili kariery hollywoodzkiej, mimo iż pragnęli tego. Fizyk polski Zawadzki nazywany Einsteinem półprzewod­ników też nie otrzymał Nobla… Wybitny filozof J. Tischner jakkolwiek jest szeroko znany za granicą pozostał ?filozofem sarmackim” – jak sam napisał itd. itd.

Gdy zapytałem inteligentną i wrażliwą prof. M.: jak się czuje na emery­turze jej patron, który mimo ambicji nie stworzył polskiej szkoły, powie­działa, że jakoś pogodził się. Profesor podobnie jak znany filozof K. zaczął pisać ironiczne fraszki…. Jedni się godzą na swój aktualny niespełniony sta­tus, inni rozpaczają, piją, ?zajeżdżają się”. Ten ostatni styl życiowy jest spe­cjalnością wybitnych sportowców, którzy wypadli z toru, aktorów przegry­wających wyścig z młodszymi. W przejmującej książce ?Król Lear nie ży­je” Bojarska ukazała przegraną walkę o utrzymanie pozycji czołowego akto­ra, swego męża Tadeusza Łomnickiego, bojkot środowiska, próby zahacze­nia się o różne teatry, aż po końcowy, tragiczny epizod w Poznaniu.

Literatura piękna poczynając od starożytnych greckich dramatów po najnowszą powieść pokazywała dramaty ludzi niespełnionych, zawiedzio­nych w średnim i starszym wieku. Do utworów tego typu należy m. in. Faust – Goethego, Doktor Faustus – Manna, Śmierć komiwojażera – Mille­ra, Dar Humboldta Bellowa, Zakład Mrożka, Już tylko śmierć Andrzejew­skiego.

Niespełnienie, dramat życiowej klęski został genialnie przedstawiony przez Goethego w ?Fauście”. J. Tischner w artykule: ?Mefistofeles i Faust” – sztuka pułapki (1995) pisał: ?Doświadczenie rozczarowania zakła­da, że wcześniej istniało oczarowanie; rozczarowanie niesie w sobie wspo­mnienie oczarowania. Faust jest wykwitem oczarowania rozumem – jest ?intelektualistą”, który nie tylko wierzy, że ma rozum, ale i że sam jest ro­zumem. Choruje więc na omnipotentną wiedzę, na nadświadomość”. Faust jest rozczarowany sobą, nauką, szuka kompensacji i substytutów. Substytu­tem jest afiliacja i ?świat zmysłów”. Spotkanie z Małgorzatą zaspokaja zmy­sły, a nie afiliację, jest tylko nieudaną kompensacją a faktycznie regresją. Diabeł symbolizuje przesyt zmysłami i niedosyt egzystencjalny. J. Tisch­ner podkreśla, że w analizach Hegla i Kierkegaarda ?nie ma mowy o dia­ble”. U Tischnera wątek religijny, grzechu, objawienia jest silnie ekspono­wany. Czy jest to jednak w pełni trafna analiza pułapki w jaką wpada nie­spełniony Faust?

Niespełnienie niejedno ma imię, może przebiegać na różnych pozio­mach i mieć różne skutki.

Niespełnienie młodych ludzi rodzi często nudę, agresję, przestępczość. Młody człowiek, który nie spełni się w pewnych warunkach, w innych ma szansę się spełnić. Niespełnienie dojrzałych osób – prowadzi nierzadko do alkoholizmu, zdrady małżeńskiej, częstych zmian miejsca pracy.

Niedawno odwiedził mnie młody człowiek, który nie spełnił się w kra­ju, przerwał naukę w technikum i wpadł w konflikt z ojcem. Z kraju wyje­chał w 1980 i był przez rok w obozie pod Wiedniem, po czym ze względu na znajomość jęz. niemieckiego wyjechał do Szwajcarii. Tam pracował przez kilka lat w sklepie, po czym uzupełnił naukę i zdał wstępny egzamin na Po­litechnikę. Studia informatyczne skończył po sześciu latach; obecnie pracu­je w firmie telekomunikacyjnej zarabiając 4000 franków. A więc J. się speł­nił i znalazł sobie miejsce za granicą; w warunkach polskich był sfrustrowa­ny, skłócony z rodziną – niespełniony.

Niespełnienie obniża samoocenę i rodzi niepokój, który redukuje się za pomocą mechanizmów obronnych np. projekcji, racjonalizacji. Często for­mą reakcji są zachowania autodestrukcyjne, ucieczka w chorobę, depresja, próby samobójcze.

Niespełnienie dotyczące istotnych celów, wartości – wywołuje kryzys egzystencjalny, poczucie pustki życiowej, nihilizm i bierność. V. Franki, wybitny psychiatra niemiecki napisał: ?Nihilizm nigdy nie może prowadzić do humanizmu i zawsze się musi kończyć na homunkulizmie”. Obuchowski krytykuje Frankla za transcen­dentną orientację, zdaje się nie rozumieć, że gdy racje ziemskie się wyczer­pują, a jednostka czuje obrzydzenie do ?wyścigu szczurów” wyjściem z kry­zysu mogą być treści transcendentne, transpersonalne, które nadają głębszy i szerszy sens życiu ludzkiemu.

Ciężar życia

Gdyby przeciętnemu Polakowi zadać pytanie odnośnie trudności życio­wych w aktualnej rzeczywistości w r. 1996 i w okresie realnego socjalizmu, uzyskalibyśmy niewątpliwie odpowiedź, że obecnie życie jest cięższe. By­łaby to odpowiedź globalna, odwołująca się do różnych wskaźników, w szczególności do wskaźników dotyczących sytuacji materialnej. Można zaryzykować ogólne stwierdzenie, że ciężary życia dla wielu Polaków są obecnie większe niż np. przed 10 czy 5 laty.

Liczne badania socjologów i psychologów społecznych przeprowadzone po 1989 r. wskazują na spadek nastroju społecznego po 1989 r? ?ujarzmie­nie duszy polskiej” (termin prof. ]. Czapińskiego), na mniejszą satysfakcję z życia. W 1993 r. Sopocka Pracownia Badań Społecznych przeprowadziła rozległe badania na dużej próbie 10.400 osób. Większość badanych stwier­dziła u siebie małą satysfakcję z aktualnego własnego życia, poniżej śred­niej 5 (w skali – 0-10 maksimum) oraz uznała, że przeszłość była lepsza od teraźniejszości.

Tak więc, ciężary życia są aktualnie oceniane przez Polaków jako znacz­ne i silnie ograniczające ich aspiracje i możliwości. Problematyka ciężarów życia oprócz wymiaru makrospołecznego ma również wymiar indywidual­ny.

Każdy człowiek niezależnie od płci, wieku, wykształcenia, pochodzenia odczuwa w różnych sytuacjach i okresach życia jakieś ciężary życiowe. Je­den jest uzależniony od rodziców, a chciałby mieć więcej swobody, drugi jest niski i chorowity, trzeci ma za mało pieniędzy, czwarty ma kłótliwą żo­nę i chce się rozwieść itp.

Życie nikogo nie oszczędza, wiele ludzi ma mniejsze lub większe kule u nogi, lub kamienie na piersi (por. przysłowie ?Spadł mu kamień z piersi” lub prośbę ?Niech mu ziemia lekką będzie”). Ludzie często czują się przy­tłoczeni życiem, ujarzmieni wrogą im rzeczywistością, ?zdołowani” przez otoczenie, poniżeni przez bliskich itp. Tzw. margines społeczny, włóczę­dzy, przestępcy, bezdomni, stanowią wyalienowane kręgi społeczne, które nie potrafią odbić się od dna i zredukować ciężaru swego życia.

Poczucie ciężaru życia inaczej wygląda pod względem fenomenologicz­nym u ludzi biednych i bogatych, chorych i zdrowych, niewykształconych i wykształconych, młodych i starych, u mężczyzn i kobiet. Nie jest ono an­tytezą poczucia szczęścia i dobrostanu i wymaga odrębnych operacjonalizacji i badań empirycznych. Przeciwieństwem poczucia ciężarów życiowych może być poczucie lekkości, nieważkości, wolności (por. powieść J. Kundery ?Nieznośna lekkość bytu”). Psycholodzy humanistyczni, transpersonalni operują takimi kategoriami przeciwnymi w stosunku do poczucia cięża­ru życiowego, jak doznanie szczytowe (peak experiences), wzlot (flow), nir­wana, arahat.

Na temat ucieczki od ciężarów życia napisano setki rozpraw, utworów, nakręcono wiele filmów. Od uciążliwego życia można uciekać za pomocą alkoholu, narkotyków, seksu, rozrywki, hazardu, fantazjowania, choroby fi­zycznej, psychosomatycznej i psychicznej (np. nerwicy, psychozy).

Ciężar życia może być odczuwany z różną intensywnością, w sposób sporadyczny, okresowy, lub trwały. Może on obejmować różne wymiary i dziedziny, różne sytuacje i układy interpersonalne, społeczne.

Każdy dojrzały człowiek odczuwa pewne minimum ciężaru życia, np. w sytuacji stresu, frustracji. Odczucie ciężaru życia spełnia funkcję regulu­jącą i sterującą; w wielu przypadkach wywołuje zmianę orientacji, środków i sposobów działania. Aktor, który potknął się na rolach w dramatach kla­sycznych i przeżywa frustrację, może zmienić swoje emplois i zacząć grać w utworach współczesnych, obyczajowych. Odczucie ciężaru życia sprzyja więc urealnieniu orientacji życiowej, postaw, nastawień, ogólnie ułatwia chodzenie po ziemi. Oczywiście istnieje pewne optimum odczucia ciężaru życia. Jeśli odczucie to jest zbyt silne i trwałe, może ono zniszczyć odpor­ność psychiczną i siły regenerujące człowieka. Twórcy, np. pisarze, reżyse­rzy, malarze, uczeni, mogą przeżywać frustracje, dramaty, lecz w toku twór­czości muszą się znajdować w stanie pewnego minimalnego komfortu psy­chicznego, aby stworzyć coś wartościowego ( Wykazała to m.in. A. Żakow­ska w pracy magisterskiej pisanej pod moim kierunkiem w I.P.S. i R na te­mat samoświadomości w twórczości filmowej R. Polańskiego).

Silne odczuwanie ciężaru życia łączy się z takimi wymiarami osobowo­ści, jak neurotyzm, zewnętrzne poczucie kontroli, poczucie bezradności, sa­moświadomość obronna (por. Z. Zaborowski 1996). Istnieją silne związki między tendencją do redukcji poczucia ciężaru życia a skrajnymi postawa­mi religijnymi, politycznymi, społecznymi. Jest rzeczą solidnie zbadaną, że grupy i klasy społeczne deprywowane, uciskane wykazują tendencje do kontestacji istniejącego porządku, działań agresywnych i rewolucyjnych (por. Bauman 1990). Jednostki i grupy nie odczuwające ciężaru życia sprzy­jają utrwalaniu istniejącego porządku społecznego i udzielają mu legitymi­zacji.

Czynnikami łagodzącymi poczucie ciężaru życia jest polityczna wol­ność, możliwość swobodnego zrzeszania się osób deprywowanych w okre­ślonych dziedzinach (np. chorych, bezdomnych, bezrobotnych). Łagodzącą funkcję w odniesieniu do poczucia ciężaru życia mogą spełniać różnego ty­pu kręgi i stowarzyszenia społeczne, filantropijne. Neurotyczne poczucie ciężaru życia może ograniczać trening interpersonalny, psychoterapia gru­powa i indywidualna (szerzej na ten temat Grzesiuk 1995).

Problematyka odczuwania ciężaru życia, którą tu szkicujemy, należy do ważnych zagadnień psychologii życia. Pojęcie ciężaru życia należy do pojęć holistycznych, specyficznych dla tej dyscypliny, podobnie jak kategorie miejsca życiowego, potencjału, bilansu. Problemy stresu, frustracji miesz­czą się w ramach zagadnienia ciężaru życia; analiza relacji między tymi ka­tegoriami zostanie przeprowadzona w odrębnej pracy.

Życie codzienne

Życie codzienne przeciwstawia się życiu nastawionemu na realizację wartości, samorealizację, życiu kulturalnemu, duchowemu. Życie codzien­ne polega na myśleniu i doświadczaniu spraw przyziemnych, dbaniu o zdro­wie, pożywienie, higienę, ochronie przed różnymi zagrożeniami np. chło­dem, niebezpieczeństwami itp. Jest to życie na ogół typu wegetacyjnego, którego celem jest utrzymanie się na powierzchni przez posiadanie środ­ków materialnych, konsumpcję dla reprodukcji sił, załatwianie spraw doraź­nych np. różnego typu opłat, napraw, zakupów, robienie porządków itp.

Życie to jest często przedmiotem zainteresowań historyków (por. ?Ży­cie codzienne w Florencji”) a szczególnie pisarzy, którzy lubują się w por­tretowaniu ludzi nie od święta, ale w życiu prywatnym, domowym ?w pan­toflach”. Ten nurt literacki określa się niekiedy mianem ?małego reali­zmu”. W literaturze polskiej ten rodzaj pisarstwa uprawiały m. in. Pola Gojawiczyńska, Maria Dąbrowska.

Pisarz J. Koterski napisał groteskę wystawioną w Teatrze Współcze­snym p.t. ?Życie codzienne” w której ukazał automatyzm i bezsens co­dziennych czynności, bezmyślną naturę kontaktów społecznych.

Zajmując się psychologiczną problematyką życia codziennego skoncen­trujemy uwagę na jego aspektach behawioralnych i samoświadomościowych.

Życie codzienne stanowi sekwencję czynności, działań zorientowanych na rozwiązywanie aktualnych spraw i zadań. Są to z reguły czynności krót­kotrwałe przechodzące jedne w drugie. Oto X kupuje prowiant, robi śnie- danie, idzie do dentysty, robi małe pranie itd. Czynności te określone są mianem na ogół doraźnych, zabiegów przyziemnych, krzątaniny, kieratu codziennego. Są to przeważnie czynności nawykowe, zautomatyzowane, nie wymagające myślenia, inwencji.

Osoby ubogie wykonują je same, zabierają im one dużo czasu; mówi się, że życie im przecieka przez palce na sprawach codziennych. U ludzi zamoż­nych czynności te wykonuje służba, ubodzy krewni, niekiedy dzieci, które w ten sposób przygotowuje się do życia.

W toku wykonywania codziennych czynności jednostka przejawia na ogół samoświadomość zewnętrzną, zarówno pod względem treści i formy. W ten sposób odciąża się niejako od siebie, swoje trudne problemy ?topi” w krzątaninie. U osób nerwicowych, zaburzonych osobowościowo czynno­ści codzienne nie traktowane są instrumentalnie, lecz obronnie. Wykony­wane są one starannie, z dużym nakładem energii, przybierając formę za­chowań kompulsywnych. Ich horyzont czasowy jest z reguły wąski, żyją one ciągle pod naporem codziennych spraw i obowiązków, nie mogą wy­zwolić się z myślenia o nich i zająć się rozwojem duchowym, realizować za­interesowania kulturalne itp.

U jednostek traktujących czynności codzienne w sposób instrumental­ny obok samoświadomości zewnętrznej funkcjonuje samoświadomość in­dywidualna i refleksyjna, które sprzyjają ograniczaniu czasu na zajęcia co­dzienne i ?wykrajaniu” z 12-godzinnego dnia czasu ?dla siebie”, dla rozwo­ju ?ja”.

Koszty emocjonalne życia codziennego mogą być znaczne. Koszty te obciążają szczególnie kobiety pracujące zawodowo. Chroniczne zmęczenie, bezsenność, mała odporność na stresy, choroby psychosomatyczne sprawia­ją, że życie codzienne kojarzy się wielu osobom z udręką, zmartwieniem.

Można wspomnieć o niezbyt dużej liczbie ludzi, którzy żyją niejako obok codzienności lub poza nią. Są to różnego rodzaju playboje, niebieskie ptaki, a również artyści wiodący beztroskie życie, zaniedbujący swe obo­wiązki, koncentrujący się na twórczości. Takie życie wiedli pisarze młodo­polscy np. Kazimierz Przerwa-Tetmajer, a szczególnie Stanisław Przyby­szewski.

Osoby zaniedbujące obowiązki codzienne, żyjące niefrasobliwie, często kosztem otoczenia określa się mianem abnegatów. Specyficzne życie co­dzienne wiodą ludzie pozbawieni dachu nad głową: włóczędzy, żebracy, w wielkich miastach zwani clochardami.

W społecznościach cywilizowanych życie codzienne związane z zaspo­kajaniem potrzeb konsumpcyjnych, z urządzaniem mieszkań, utrzymaniem higieny, porządku stało się przedmiotem żywego zainteresowania różnego typu przemysłu, handlu; istnieje rozbudowana infrastruktura codzienności. Rozbudowana sieć usług, sklepów, butików, samów a również intensywnej reklamy towarów ułatwiających życie codzienne ukazuje, że społeczeństwa współczesne poświęcają wiele uwagi życiu codziennemu ludzi, lansując określone modele dotyczące postaw i zachowań wobec codzienności.

Postęp techniczny stymulujący wzrost gospodarczy kształtuje kon­sumpcyjny styl życiowy, w którym sprawy codzienne np. zakupów, kwestie urządzenia mieszkania wzrastają do rangi wiodących treści życiowych. W tych warunkach kształtuje się mentalność szerokich rzesz społecznych skoncentrowana wokół wartości użytkowych. Mentalność ta, której głów­nym nosicielem jest klasa średnia kontynuująca w nowych społecznych wa­runkach tradycje mieszczaństwa, blokuje energię i świadomość człowieka, zubaża jego osobowość kreuje postawy konformistyczne, utylitarne i wą­skie zainteresowania.