W stronę ludzi

Stosunki międzyludzkie, komunikacja i samoświadomość

Zastanawiając się nad strukturą stosunków międzyludzkich we współ­czesnej Polsce, w okresie transformacji ustrojowej nie można operować tra­dycyjnymi wzorami i formułami w rodzaju: ludzie powinni być życzliwi, na­wzajem sobie pomagać itp. Z drugiej strony nie można rezygnować z ogól­nych zasad dotyczących humanizacji i racjonalizacji stosunków między­ludzkich, oczywiście nie w wersji maksymalistycznej.

Zasługą myślicieli postmodernistycznych jest niewątpliwie urealnienie i demitologizacja wielu procesów i problemów współczesnego świata. Post- moderniści mają rację mówiąc o wieloznaczności rzeczywistości, o braku powrotu do norm uniwersalnych, o przygodności bytu, rozmywaniu się toż­samości, pustym ja wielu ludzi itp. Trudno wszakże zgodzić się ze sztanda­rowym filozofem postmodernizmu, R. Rorty autorem wydanej u nas książ­ki ?Przygodność, ironia i solidarność”, który napisał: ?Jeśli zatroszczymy się o wolność polityczną, prawda i dobroć zatroszczą się o siebie same”. Moż­na się nie sprzeczać z filozofem, że wolność polityczna jest warunkiem ko­niecznym, ale trudno przyjąć, by był to warunek wystarczający, obdarzenie prawdy i dobroci atrybutami aktywizmu historycznego przypomina determinizm marksistowski w odniesieniu do bytu i świadomości.

O humanizacji i doskonaleniu stosunków międzyludzkich w Polsce a.d. 1996 musimy niestety sami myśleć, tym bardziej że w ferworze walk poli­tycznych, w warunkach uciążliwej reformy ekonomicznej problematyka ta schodzi z pola widzenia nie tylko polityków, działaczy społecznych, lecz również uczonych (m.in. psychologów, socjologów) i publicystów.

Programy tworzenia nowej jakości stosunków międzyludzkich i ograni­czania destruktywnych konfliktów i napięć mogą integrować różne siły po­lityczne i społeczne. Tak jak zanieczyszczona atmosfera destruktywne sto­sunki wyrastają bowiem wszędzie; w mieście i na wsi, w instytucjach pań­stwowych i prywatnych frustracje, marnotrawienie energii i spadek moty­wacji. Programy powyższe nie mogą być rejestrem szlachetnych deklaracji i mentorskich wezwań. Powinny one zostać opracowane przez interdyscy­plinarne zespoły uczonych, polityków i działaczy społecznych; być oparte na przesłankach naukowych oraz na rzetelnej diagnozie aktualnej struktu­ry stosunków międzyludzkich i tendencjach rozwojowych współczesnej cy­wilizacji.

Nie jesteśmy jeszcze społeczeństwem ponowoczesnym, ale ewoluuje­my niewątpliwie w tym kierunku. W okresie transformacji ustrojowej nasi­liła się u nas stratyfikacja ekonomiczna i społeczna; klasa średnia i wyższa (biznesmeni, wyższa kadra administracyjna, politycy) wygrali na tych prze­mianach; inteligencja, robotnicy, chłopi przegrali.

W związku z prymatem wartości konsumpcyjnych i użytkowych stosun­ki międzyludzkie ulegają pragmatyzacji, instrumentalizacji i deemocjonalizacji. Zwiększa się liczba ludzi o osobowości wymiennej i obniżającej, (tych długich w mowie potocznej określa się mianem nienawistników), a coraz rzadziej spotyka się ludzi życzliwych, bezinteresownych, którym można przypisać osobowość podnoszącą (zbliżoną do typu produktywnego w uję­ciu Fromma).

Oprócz podziałów społecznych i ekonomicznych ważną rolę odgrywają współcześnie podziały polityczne. Po wyborach prezydenckich, w związku z przyszłorocznymi wyborami do Sejmu nasiliły się u nas podziały na post­komunistyczną lewicę i postsolidarnościową prawicę.

Pozytywnym objawem wydaje się być oddolne tworzenie się różnego typu stowarzyszeń, wspólnot na podłożu więzi ideowej, religijnej, zbliżo­nych zainteresowań, potrzeb, działalność samorządu lokalnego co jest cha­rakterystyczne dla krystalizowania się społeczeństwa obywatelskiego.

Ogólnie biorąc, rzeczywistość społeczna staje się u nas coraz bardziej wieloznaczna, urzeczowiona i sprywatyzowana. Nie oznacza to, że należy się na nią godzić i traktować aktualne układy i trendy na tej samej zasadzie jak zjawiska przyrodnicze, np. pogodę czy pory roku.

Prawidłowe funkcjonowanie stosunków międzyludzkich wymaga przede wszystkim usprawnienia i doskonalenia komunikacji interpersonal­nej. Komunikacja ta nierzadko jest uproszczona, jednostronna, lub wręcz zablokowana. Problemy te psycholodzy społeczni badali w różnych środo­wiskach. Np. w relacjach lekarz-pacjent rzeczowy bezosobowy styl komu­nikacji lekarza utrudnia zdobywanie szerszych informacji od pacjenta, któ­ry może ukrywać ważne informacje, może nie rozumieć treści zaleceń i w związku z tym nie stosować się do nich.

W stosunkach rodzinnych występują często zniekształcenia w komuni­kacji między małżonkami, a również – co ma ujemne efekty wychowawcze – między rodzicami a dziećmi. Nasi politycy nierzadko nie komunikują się ze sobą bezpośrednio, lecz poprzez telewizję i radio. W krajach zachodnich od wielu lat prowadzi się w różnych grupach zawodowych efektywne tre­ningi w komunikacji, które obejmują m.in. umiejętność słuchania, przeka­zywania informacji, odbiór informacji zwrotnych, wrażliwość na sygnały niewerbalne (por. moją książkę ?Trening interpersonalny” 1986). Nie ule­ga wątpliwości, że doskonalenie stosunków międzyludzkich wymagałoby prowadzenia u nas tego typu treningów w szerszym zakresie, a szczególnie upowszechniania ich w szkołach i placówkach oświatowych. Nieocenioną rolę może odgrywać tu telewizja.

Prawidłowa komunikacja jest ściśle powiązana z postawami tolerancji, równości, solidarności. W społeczeństwie współczesnym w związku z roz­wojem cywilizacji technicznej i pluralizacją życia politycznego, społeczne­go i ekonomicznego ludzie skazani są na siebie, stałe kontakty i współpra­cę. Ich grupy członkowskie, grupy odniesienia często się zmieniają, a ich tożsamość nie będzie raz na zawsze określona, lecz będzie podlegała sukce­sywnym negocjacjom.

Ludzie muszą więc akceptować inność, różnienie się i traktować się na­wzajem na zasadzie równych praw, obowiązków, szans. W okresie PRL by­ła dość liczna kasta właścicieli Polski, obecnie żadna partia, społeczność nie może sobie rościć pretensji do tej roli. Wszyscy obywatele powinni być po­wiązani ideą współodpowiedzialności i kooperacji. Te idee trzeba wpajać ludziom dojrzałym, a szczególnie młodszym pokoleniom. W naszych szko­łach różnego typu osłabiony i zaniedbany jest proces wychowawczy. Sądzę, że idea wychowania podstawowego kształtującego postawy równości i współpracy, umiejętnie wcielana w życie może przyczynić się do tworze­nia nowej jakości stosunków międzyludzkich u młodego pokolenia.

Humanizacja i racjonalizacja stosunków międzyludzkich wymaga roz­woju sfery poznawczej, a szczególnie samoświadomości ludzi. Innych ludzi można postrzegać i oceniać na zasadzie analitycznej bądź kategorialnej. W pierwszym przypadku gromadzimy informacje o postawach i dokonuje­my ich syntezy. W drugim natomiast postrzegamy ich i oceniamy przez pry­zmat określonych kategorii (np. kategoria komuch, postkomunista ma wy­raźne aspekty ewaluatywne). Ważną rolę w przetwarzaniu informacji odgry­wa samoświadomość. Samoświadomość refleksyjna (oparta na myśleniu abstrakcyjnym) i zewnętrzna (uspołeczniona, opisowa) ułatwiają przetwa­rzanie informacji w sposób analityczny, podczas gdy samoświadomość indy­widualna (egocentryczna, emocjonalna) i obronna (oparta na lęku) wpływa­ją na przetwarzanie kategorialne. Tak więc aby być wartościowym obywa­telem i efektywnie współpracować z innymi, trzeba dysponować wyższą, dojrzałą samoświadomością. Nadchodzą czasy, gdy posiadanie takiej samo­świadomości stanie się obowiązkiem i sprawą moralną człowieka.

Konflikty

Konflikty występują w różnego typu stosunkach interpersonalnych i międzygrupowych. U ich genezy leży sprzeczność interesów, pragnień, potrzeb, zachowań partnerów. Są konflikty sytuacyjne, np. gdy na jedno miejsce w autobusie jest dwóch chętnych, konflikty na podłożu niesprawie­dliwej wymiany dóbr, usług, gdy np. sumienny pracownik mniej zarabia niż jego kolega zaprzyjaźniony z przełożonym oraz konflikty głębsze, długo­trwałe, gdy np. mąż ma odmienne ideały, potrzeby niż żona i gdy przez la­ta ciągnie się wyniszczający obie strony małżeński mecz (por. dramaty Ib­sena, Strindberga.)

Błędne jest mniemanie, że konfliktów należy za wszelką cenę unikać, że są one negatywnym zjawiskiem przyczyniającym się zawsze do rozluź­nienia i degradacji więzi społecznej. Konflikty mogą być konstruktywne i destruktywne. Destruktywnymi są konflikty nieujawnione, nie nazywane, tuszowane i nie rozwiązywane. Konflikt konstruktywny polega na określe­niu jego źródeł i genezy, poszukiwaniu sposobów jego rozwiązania i radze­nia sobie z nim przez partnerów. Konflikty rozwiązywane i rozwiązane mo­gą przyczynić się do oczyszczenia atmosfery, do pozytywnych zmian w po­stawach partnerów i w strukturze stosunków między nimi.

Gdy przypomnimy sobie, jakie konflikty mieliśmy w ciągu naszego ży­cia w rodzinie, pracy, życiu społecznym, możemy uświadomić sobie zarów­no popełnione błędy, jak i pozytywne zachowania, które uratowały lub umocniły stosunki. Np. autor tej książki miał pewne nieporozumienia z sio­strą na tle jej stosunku do egocentrycznego syna jedynaka. Zarzucał jej, że go rozpieszcza, za dużo mu daje, a nie otrzymuje od niego należnego sza­cunku i miłości. Gdy siostra powiedziała ?nie możesz pojąć tego, że jest on jedyną wartością w moim życiu”, zrozumiał, że nie zmieni jej postaw do sy­na, przestał więc robić jej wymówki, co poprawiło stosunki zarówno z sio­strą jak i jej synem.

Narastanie i funkcjonowanie konfliktu wywołuje u partnerów znie­kształcenia w percepcji i postawach wzajemnych. Partnerzy np. w sytuacji nieporozumienia o podział obowiązków w domu percepują jednostronnie swoje zachowanie i zachowanie partnera. U siebie widzą głównie pozytyw­ne zachowanie, np. zaangażowanie, obowiązkowość, u partnera zachowania negatywne, np. lekceważenie obowiązków. Nierzadko do zachowań ?dora­bia się” motywy, postawy. I tak, mąż może zarzucać żonie, że zaniedbuje obowiązki domowe, bo zmieniła stosunek do niego, że interesuje się innym mężczyzną.

Zaburzona percepcja zachowań i ich motywów utrudnia prawidłową ko­munikację połączoną ze spokojnym przedstawieniem swoich racji, preten­sji. W toku konfliktu komunikacja podlega zaburzeniom, występują próby narzucenia swoich opinii, stanowiska, odmawiania wysłuchania informacji ze strony partnera, blokowanie wymiany opinii przez obniżanie wartości partnera, jego inteligencji, dobrej woli.

Ważną rolę w toku konfliktu odgrywają postawy emocjonalne partne­rów. Istnieje prawidłowość symetryzacji i wyrównywania postaw emocjo­nalnych. U podłoża tej prawidłowości leży proces epercepcji polegający na przetwarzaniu różnego typu informacji (np. werbalnych, niewerbalnych, pochodzących od partnera i innych osób) na dane o jego postawie emocjo­nalnej. Np. mąż, którego żona nazywa niedorajdą życiowym, może prze­tworzyć tę wypowiedź na informację o spadku jej postawy emocjonalnej. Żona, gdy zaglądnie do korespondencji męża i znajdzie listy do nieznanej jej kobiety z czułymi słówkami, może domyślać się zdrady i zmienić stosu­nek uczuciowy do męża (szerzej na ten temat: Zaborowski 1976).

Postawy negatywne mają większy ciężar gatunkowy i siłę regulacyjną niż postawy dodatnie, lub neutralne. I tak, gdy np. w danym momencie postawy męża do żony plasują się w skali +5, 0, -5 na +2, a żony do męża na -2, to po pewnym czasie t + (t postawy męża i żony ulegną symetryzacji i wyrównaniu, np. na poziomie -1. W toku konfliktu, np. w czasie t + 2( t, postawy emocjonalne obniżają się i nierzadko pojawia się eskalacja wrogo­ści.

Analizując konflikty należy dokonać oceny i wyjaśnienia ich przyczyn, zarówno obiektywnych jak i subiektywnych, a więc tych, które funkcjonu­ją w samoświadomości partnerów. Mogą to być przyczyny bliższe, bezpo­średnie, np. dotyczące sprzeczności potrzeb, postaw. Nie ulega wątpliwo­ści, że mąż dominatywny, o postawach laickich będzie często miał nieporo­zumienia i konflikty z żoną asertywną, o tendencjach do kontrolowania in­nych, o postawach religijnych.

Przy analizie konfliktów nie można zapominać o szerszych układach od­niesienia, w których funkcjonują partnerzy, o normach i wzorach społecz­nych i wartościach afirmowanych przez określone grupy i społeczności. Od­mienne pod względem psychospołecznym normy istnieją w środowisku miejskim, inne w wiejskim, odmienne w grupach religijnych, laickich, in­ne też wśród młodzieży, ludzi dojrzałych i starych.

Szersze uwarunkowania społeczno-kulturowe konfliktów zostały wni­kliwie oświetlone przez Fromma w związku z wyodrębnioną przez niego orientacją na mieć. Fromm pisze: ?podstawowymi elementami stosunków między jednostkami w egzystencjalnym modelu posiadania są: konkuren­cja, antagonizm, strach. Element antagonistyczny relacji posiadania wypły­wa z samej jej natury”. Ludzie o orientacji na posiadanie chcą stale mieć więcej i więcej.

Chciwość i interesowność ludzi zderza ich ze sobą, nic dziwnego, że liczba i jakość konfliktów w współczesnej Polsce, przekształcającej się w kraj o gospodarce rynkowej, wydatnie się podniosła. Konflikty te rozgry­wają się w ostrej formie zwłaszcza w rodzinie, pracy, życiu społecznym, po­litycznym (por. nabrzmiały na początku 1996 r. konflikt społeczno-polityczny na tle sprawy Oleksego, czy stoczni gdańskiej).

Rozwiązywanie konfliktów wymaga dokładnego określenia jego przed­miotu, to znaczy sprecyzowaniu spraw, których on dotyczy i które wywołu­ją u partnerów sprzeczne postawy i zachowania. Przedmiotem konfliktu może być np. między małżonkami o odmiennych postawach światopoglą­dowych sprawa wychowania 14-letniego jedynaka. Aby konflikt rozwiązać powinna nastąpić uczciwa, spokojna wymiana. W toku komunikacji partne­rzy powinni wysłuchać racji drugiej strony, udzielić informacji zwrotnej do­tyczącej odbioru i charakteru przekazanej informacji. Nie powinni oceniać ani odpowiedzi, ani zachowania, gdyż oceny w rodzaju ?Twoje zachowania i poglądy są tradycyjne, bezsensowne” nasilają konflikt. Wszelkie próby oskarżania, dyskredytowania czy manipulowania (np. w rodzaju: ?Przez cie­bie chłopiec stał się trudny”) blokują komunikację.

Dobrze jest niekiedy pomiędzy strony skonfliktowane wprowadzić bez­stronnego mediatora, stosować technikę odwrócenia ról (polega ona na przedstawieniu punktu widzenia partnera).

Rozwiązanie konfliktu wymaga tworzenia klimatu zaufania; co można osiągnąć przez ujawnienie własnych słabych stron, trudności i przez nie wy­korzystywanie słabych stron partnera. Rozwiązanie konfliktu umożliwia ak­ceptację przez partnerów celów nadrzędnych, określenie terenów porozu­mienia i współpracy i wskazanie zachowań, które powinny być eliminowa­ne, aby wygasić konflikt. Np. w sytuacji konfliktu dotyczącego wychowa­nia syna zarówno mąż jak i żona powinni zaprzestać przeciągania syna na swoją stronę, dyskredytowania postaw światopoglądowych przeciwnych, wymuszania rozwiązań jednostronnych. Można np. chłopcu dostarczyć lek­turę przedstawiającą religię z dwóch punktów widzenia: fideistycznego, la­ickiego, zetknięcia go z osobami o odmiennych poglądach, odłożenia decy­zji w sprawie chodzenia na religię itp.

Rozwiązanie konfliktu wtedy jest efektywne, gdy umacnia się zaufanie między partnerami, gdy uzyskują oni lepszy wgląd w mechanizmy własne­go zachowania w toku konfliktu, gdy zorientują się trafnie, jakie były rze­czywiste przyczyny konfliktu. Konstruktywnie rozwiązany konflikt w żad­nym wypadku nie powinien u partnerów tworzyć przekonania, że jedna strona jest zwycięzcą, a druga pokonana.

Komunikacja i dialog

Otaczająca człowieka rzeczywistość może być różnorodnie postrzegana, oceniana i wyjaśniana. Mitologiczny obraz świata cechował brak refleksji i dyskursu. Był on akceptowany w sposób naiwny; Habermas (1981) ten brak refleksji określa mianem reifikacji obrazu świata.

W nowoczesnych czasach u podstaw oceny rzeczywistości leżą procesy komunikacji w toku których następuje wymiana opinii i wspólne uzgodnie­nie. Habermas podkreśla, że komunikacja sprzyja tworzeniu się racjonalno­ści typu dialogowego. Habermas pisze: ?W działaniu komunikacyjnym uczestnicy nie kierują się głównie myślą o własnym sukcesie; dążą do indy­widualnych celów pod warunkiem, że mogą swoje plany działania pogodzić na gruncie wspólnej definicji sytuacji. W tej mierze wynegocjowanie defi­nicji sytuacji jest ważną częścią niezbędnych dla działania komunikacyjne­go czynności interpretowania”.

Człowiek jest istotą stale komunikującą się z innymi ludźmi i prowadzą­cym z nimi dialog. Dialog ten ma najczęściej charakter werbalny. Wyraża­my siebie, swoje myśli, pragnienia, emocje poprzez język. W procesie ko­munikacji występuje z reguły nadawca informacji i odbiorca. Kanałem in­formacyjnym, a więc nośnikiem informacji mogą być fale akustyczne, świetlne, bodźce dotykowe itp. Informację, którą nadajemy odbiorca deko­duje, to znaczy interpretuje; interpretacja zależy od tego jak odbiorca rozu­mie treść informacji i intencje nadawcy.

Efektywność komunikacji i dialogu zależy od tego, czy odbiorca rozu­mie informacje tak, jak nadawca zamierzył. Przyczyna niepowodzeń w ko­munikacji może leżeć po stronie nadawcy i odbiorcy. Nadawca może nie­umyślnie bądź umyślnie przekazywać informacje niejasne, dwuznaczne, może pod wpływem przeżyć emocjonalnych, lub stresu sytuacyjnego nie­prawidłowo artykułować myśli, pragnienia. Odbiorca może nie słuchać ko­munikatu, bądź słuchać nieuważnie, może nie być zainteresowany treścią komunikatu, lub świadomie blokować komunikację. Ważnym czynnikiem blokującym komunikację jest wzajemna nieufność, podejrzliwość.

Skuteczność komunikacji może być podniesiona, gdy informacja zosta­je sformułowana w sposób jasny, jednoznaczny, gdy zostaje powtórzona, gdy wypowiedzi werbalnej towarzyszy zbliżony do niej komunikat niewer­balny np. w postaci gestu, mimiki. Skuteczność komunikacji zależy rów­nież od wiarygodności nadawcy, czytelności jego intencji, wyrażania akcep­tacji do osoby odbiorcy. Szczególną rolę odgrywa uzyskanie informacji zwrotnej od odbiorcy. Informacja ta ułatwia nadawcy zorientowanie się czy, i w jakim stopniu został trafnie zrozumiany. Informacje zwrotne ułatwiają podniesienie wzajemnego zrozumienia i umocnienia stosunku społeczne­go.

Wybitny filozof i psycholog społeczny R. Harre(1979) w książce: ?Oso­bista egzystencja” napisał: ?Podstawową rzeczywistością człowieka są oso­by pogrążone w rozmowie”. W współczesnej dyscyplinie filozoficznej her­meneutyce podkreśla się, że racjonalność człowieka i tworzonej przez nie­go kultury i nauki polega na podtrzymywaniu otwartości ludzkiego dyskur­su. Jeden z twórców hermeneutyki H. G. Gadamer stwierdził, że u podstaw efektywnych kontaktów międzyludzkich leży wspólna płaszczyzna komu­nikacyjna, która zakłada, że ?horyzonty” ludzi przenikaja się, lub ulegają ?zmieszaniu”.

Jedną z bardziej efektywnych form komunikacji między ludźmi jest dia­log. Dialog polega na otwieraniu się na drugiego człowieka, na jego argu­menty, myśli, emocje, przenikaniu się różnych perspektyw poznawczych i pogłębianiu rozumienia problemu będącego przedmiotem dialogu jak i drugiego człowieka. W toku dialogu zostają określone i oznaczone różne zjawiska, postawy, zachowania. Dialog sprzyja rozjaśnianiu rzeczywistości, pozbawianiu jej budzącej lęk tajemniczości, wieloznaczności, wspólnym ustalaniu znaczenia faktów i zachowań. Bez dialogu ludzie pogrążają się we własnych wyobrażeniach, sądach, emocjach, co nierzadko prowadzi do eskalacji nieufności i konfliktów.

Samoświadomość ludzi w toku dialogu ulega konfrontacji, weryfikacji i modyfikacji. Tak przekształcona samoświadomość ułatwia lepsze rozu­mienia siebie i partnera.

Wybitny teoretyk literacki M. Bachtin podkreśla, że w dialogu zadaje się pytanie nie martwej rzeczy, ani fikcyjnej osobie, lecz partnerowi, które­go poznajemy. Pisze on: ?Dwustronny akt poznania – przenikania jest wiel­ce złożony. Aktywność poznania łączy się tu z aktywnością tego, który się odkrywa (dialogowość), a umiejętność poznania, z umiejętnością wyrażania siebie… ?Ja” istnieje tu dla drugiego i z pomocą drugiego”. Bachtin stwierdza, że dialog chroni przed uprzedmio­towieniem ludzi i umożliwia poprzez pojawienie się myślenia dyskursywnego osiąganie otwartego, pogłębionego rozumienia wzajemnego.

Dialog pełni doniosłą rolę w różnych dziedzinach życia. W codziennym życiu dialog ułatwia współpracę, osłabia napięcia i konflikty, łagodzi oby­czaje.

Na zasadzie dialogu, a nie siły oparty jest system demokratyczny. Parla­menty w krajach demokratycznych akceptują formułę swobodnej wymiany opinii i informacji i poszukiwań optymalnych decyzji. Uchwalają one usta­wy na drodze konstruktywnego dialogu. Dialog autentyczny wzmacnia podstawy systemu demokratycznego, gdyż umożliwia kreowanie dojrzałej opinii społecznej, ochronę praw jednostki i podejmowanie dojrzałych decy­zji.

Dialog odgrywa ważną rolę w procesie kształcenia, wychowania (por. tzw. metody poszukujące w nauczaniu). Dialog wreszcie służy jako ważny środek w procesie terapeutycznym, zarówno w odniesieniu do ciała jak i psychiki. R. May w książce ?Miłość i wola” w rozdziale VI zatytułowanym ?Dajmonion i dialog” napisał: ?Nie należy zapominać, że każdy proces le­czenia jest mitem, sposobem oceniania i widzenia swej jaźni i ciała w sto­sunku do świata. W strukturze terapii występują różne formy komunikacji i dialogu posługujące się słowem”. May podkreśla, że słowo to logos zna­cząca struktura rzeczywistości, ludzka umiejętność tworzenia form, która stanowi podłoże języka i dialogu.

Sprawiedliwość w życiu

W życiu społecznym, a więc w stosunkach międzyludzkich, w grupach, społecznościach, instytucjach, funkcjonują mniej lub bardziej określone i skodyfikowane normy, wzory związane ze sprawiedliwością. W współcze­snych społecznościach cywilizowanych istnieją różnego rodzaju kodeksy: np. kodeks karny, handlowy, cywilny, pracy itd., regulujące współpracę i współżycie ludzi, bądź relacje jednostki z instytucjami.

Poniżej zajmiemy się psychospołecznymi mechanizmami regulującymi postawy i zachowania ludzi w różnych obszarach życia w związku z norma­mi sprawiedliwości. W różnych sferach i dziedzinach życia funkcjonują określone systemy zasad i norm dotyczących sprawiedliwości. Np. w pracy przyjęta jest ogólnie zasada że płaca zależy m. in. od wydajności i że stosu­nek przełożonego do pracowników nie powinien wpływać na wysokość je­go zarobków. W instytucjach badawczych istnieją normy sprzyjające opie­kowaniu się starszych pracowników młodszymi, traktowaniu ich prac z pewną taryfą ulgową. W życiu małżeńskim obowiązują normy wierności, lojalności itp.

Można wyodrębnić cztery rodzaje sprawiedliwości (por. Zaborowski 1986). Pierwsza dotyczy traktowania człowieka w sposób personalny, god­ny, zgodnie z starożytną dewizą suum cuiąue. Wybitny filozof A. Grzegor­czyk napisał: ?Wartość egzystencjalna każdego człowieka jest taka sama”. (1979 s. 135)

Drugi rodzaj sprawiedliwości określa się mianem dystrybutywnej; pole­ga on na podziale zysków, nagród, dóbr, na zasadzie np. wkładu, efektów, równości, potrzeb. W okresie socjalizmu np. premie w pracy częściej otrzy­mywały jednostki pracujące społecznie, należące do PZPR. W niektórych instytucjach premie dzielono równo pomiędzy pracowników.

Trzeci rodzaj sprawiedliwości łączy się z procedurą podziału dóbr, na­gród. Podział premii w zakładach pracy może odbywać się np. poprzez wy­typowanie kandydatów przez poszczególne wydziały, lub na zasadzie od­górnej, przez dyrekcję.

Czwartą formę sprawiedliwości określa się mianem retrybutywnej; po­lega ona na stosowaniu sankcji, kar w stosunku do osób przekraczających normy prawne, moralne. Tego rodzaju sprawiedliwość istnieje już u ple­mion pierwotnych.

Wyodrębnione wyżej formy sprawiedliwości dotyczą sfery behawioral­nej; aby formy te mogły realnie funkcjonować i oddziaływać na stosunki społeczne jednostki muszą przejawiać w swojej świadomości i przeżyciach określone sądy, przekonania i postawy. Jednostka może być pominięta w premiach w zakładzie pracy, ale może subiektywnie być przekonana, że zasługuje na premię. Zespół indywidualnych sądów, postaw, dotyczących praw, obowiązków, zasług i kar określany jest mianem justyfikatora (szerzej na ten temat Zaborowski 1986).

Ludzie w miarę rozwoju poznawczego, emocjonalnego, społecznego uczą się jakie prawa i obowiązki przynależą im, oraz na co zasługują w sen­sie pozytywnym i negatywnym. Justyfikator funkcjonuje w ścisłym związ­ku z rolą i pozycją jednostki, jej samooceną, systemem wartości. Jednostka dobrze przystosowana, zdrowa, moralnie i społecznie traktująca innych per­sonalnie przyznaje im podobne prawa co sobie; podobnie układają się sądy o obowiązkach i zasługach pozytywnych i negatywnych. Osoby źle przysto­sowane, egocentryczne, aspołeczne przyznają sobie większe prawa i mniej­sze obowiązki w porównaniu z partnerami, nadto sądzą, że zasługują na większe nagrody, zyski i mniejsze kary niż inni. W tej koncepcji jednostka jest ujmowana jako sędzia, prokurator i obrońca własnej osoby i innych lu­dzi. Życie człowieka, jego losy wskazują, którą rolę lub role jednostka pre­feruje; z tego punktu widzenia można skonstruować interesującą pod względem poznawczym typologię i klasyfikacje. Np. samotny pedagog, któremu nie udało się zrobić doktoratu, zamienił się w zgorzkniałego pro­kuratora, który oskarża cały świat, kraj, rząd, znajomych za swe niepowo­dzenia.

Do badania justyfikatora autor skonstruował 20 pytaniową skalę. Oto niektóre pytania tej skali: Sądzę, że mam większe prawa do wygrania w to­tolotka, niż inni, zasługuję na więcej, niż na to , co osiągam, w porównaniu z innymi, np. kolegami z pracy mam za dużo obowiązków.

Ważnym czynnikiem wpływającym na funkcjonowanie juryfikatora i na zachowanie jednostki w zakresie sprawiedliwości jest sprawiedliwość we­wnętrzna. Polega ona na tendencji do uczciwej, rzetelnej oceny własnej osoby, cech, postaw, zachowań, obiektywnym stosunku do siebie, własnych przeżyć, nie okłamywaniu się, nie pretendowaniu do ról, pozycji, zasług, na które jednostka nie zasługuje. Sprawiedliwość wewnętrzna jest właściwo­ścią stopniowalną; w większym stopniu przejawiają ją jednostki przystoso­wane, dojrzałe moralnie, społecznie, w mniejszym stopniu osoby nieprzy­stosowane, neurotycy. W potocznej opinii sprawiedliwości wewnętrznej od­mawia się różnym bigotom, blufiarzom, hochsztaplerom.

Sprawiedliwość wewnętrzna przejawia się w różnych dziedzinach życia, szczególnie w stosunkach międzyludzkich. Osoby posiadające tę właści­wość utrzymują relacje egalitarne, nie wywyższają się i nie obniżają innych, są otwarte na innych, darzą partnerów zaufaniem, ujawniają swoje auten­tyczne myśli, postawy. Sprawiedliwość wewnętrzna ułatwia utrzymanie sta­bilnego stosunku do siebie, kontroli emocji i zachowań, sprzyja więc ogól­nie równowadze wewnętrznej i integracji osobowości.

Do badania sprawiedliwości wewnętrznej została skonstruowana skala złożona z 16 pytań. Oto niektóre pozycje tej skali: Sądzę, że prawda jest ważniejsza niż spokój, Obawiam się być sobą, Moje życie wewnętrzne na­pawa mnie niepokojem, Nigdy nie przeżywałem zazdrości, Mógłbym mieć lepszą pozycję w życiu, gdyby nie ludzie zawistni, (por. Zaborowski 1986)

Ludzie bliscy, wsparcie społeczne

Człowiek współczesny żyje w różnego rodzaju grupach, kręgach, spo­łecznościach, instytucjach. Jego stosunki społeczne są o wiele bardziej zróż­nicowane i rozbudowane niż ludzi żyjących w XIX wieku oraz w poprzed­nich okresach. Rozbudowie i różnicowaniu stosunków towarzyszy często ich spłycenie, formalizacja, depersonalizacja. Wybitni socjolodzy, filozofo­wie piszą o samotnym tłumie, alienacji, chorym społeczeństwie. Fromm (1995) dobitnie stwierdza: ?Coraz więcej ludzi czuje la malaise du siecle; zdają sobie sprawę ze swojej depresji, są jej świadomi, mimo różnych wysił­ków jej zrepresjonowania. Czują się nieszczęśliwi z powodu swego odizolo­wania i pustki wypełniającej ich ?wspólnotę”, czują bezsilność, bezsens własnego życia”.

Mimo tych ogólnych tendencji wpływających na atomizację społeczeń­stwa i osamotnienie ludzi, funkcjonują mniej lub bardziej trwałe więzy przeciwdziałające tym negatywnym zjawiskom. Jednostka dojrzała żyje na ogół w określonej rodzinie, kręgu przyjacielskim, koleżeńskim. Osoby z którymi jednostka jest ściślej związana, pod wpływem częstych interak­cji, więzi rzeczowej, emocjonalnej, lub ideowej można określić mianem osób bliskich. Np. samotna 40 letnia nauczycielka utrzymuje bliskie relacje z koleżanką z pracy, znajomymi z bloku w którym mieszka, z kręgiem osób z grupy charyzmatycznej w kościele.

Czym charakteryzują się stosunki z osobami bliskimi; jaką funkcję mo­gą spełniać? Ogólnie można stwierdzić, że kontakty te dostarczają jednost­ce wsparcia społecznego. Wsparciu społecznemu dużo uwagi poświęca współczesna psychologia społeczna i socjologia (por. Sęk 1986). Wsparcie społeczne stanowi taką formę interakcji w której występuje często wymia­na informacji, dialog, uzgadnianie postaw i opinii, wymiana usług, wzajem­na lub jednostronna pomoc i emocjonalna akceptacja.

Wsparcie społeczne można rozpatrywać w trzech płaszczyznach: l)informacyjno-rzeczowej, 2)emocjonalno-motywacyjnej, 3) tożsamościowej.

Ludziom brakuje do utrzymania się przy życiu, w sytuacjach trudnych, w warunkach rozwiązywania problemów życiowych zarówno informacji, po­rady, jak i pomocy materialnej, rzeczowej. Oto 30 letni bezrobotny technik uzyskuje od sąsiada informację, że znajomy otworzył przedsiębiorstwo i po­trzebuje pracowników za dobrą płacę. Tego typu informacja stanowi wspar­cie informacyjne. Różne biura informacyjne, ośrodki pracy PCK, PKOS, Monar itp. służą potrzebującym zarówno odpowiednimi informacjami, jak i wsparciem materialnym. Na szczególne uznanie zasługuje tu wieloletnia twórcza i niestereotypowa działalność Marka Kotańskiego (psychologa z wykształcenia).

Wsparcie emocjonalno-motywacyjne polega na podnoszeniu zaufania do ludzi, poprawy samooceny, redukcji osamotnienia i poczucia bezradno­ści u osób słabych fizycznie, psychicznie, potrzebujących pomocy. Równo­cześnie osoby te otrzymują zachętę i motywację do radzenia sobie w życiu.

Wreszcie ważną funkcją wsparcia jest ogólna akceptacja jednostki, soli­daryzowanie się z nią jako człowiekiem, podtrzymywanie jej tożsamości personalnej. Tego rodzaju wsparcie występuje np. przy poparciu jednostki w różnego typu sporach, wyborach, poręczaniu za nią itp.

Efektywność wsparcia społecznego zależy od stosunków łączących oso­bę wspierającą z wspieraną. Jeśli stosunki te są życzliwe, nacechowane wza­jemnym zaufaniem wsparcie jest bardziej efektywne, niż w warunkach re­lacji chłodnych, rzeczowych. Osoby cieszące się wsparciem społecznym przejawiają większy optymizm życiowy, zaufanie do ludzi (Sarason 1983). Gdy osoba wspierana jest traktowana przez wpierającego jako bezbronna, słaba wsparcie może wywoływać uczucia negatywne nawet wrogość (por. film Bunuela Viridiana). Stwierdzono, że wsparcie społeczne w warunkach stresu zapobiega negatywnym skutkom stresu; jest to tzw. efekt buforowy (Cohen Wills 1985). Sporo badań wykazało, że społeczne wsparcie sprzyja podtrzymaniu zdrowia fizycznego i psychicznego.

Miłość

Jest to uczucie, któremu poświęcono wiele utworów literackich, opie­wali je poeci, powieściopisarze opisywali perypetie miłosne partnerów, ich wzloty i upadki. Wystarczy wymienić takich autorów, jak Galsworthy, de Gard, Rolland, Mann, Bellów, a z polskich Żeromskiego, Nałkowską, Kon­wickiego.

Miłość należy do uczuć pozytywnych zbliżających ludzi, umacniających ich relacje, nadających głębsze znaczenie ich życiu. Bez miłości życie ludzi ma nierzadko charakter przyziemny, prozaiczny, toczy się z dnia na dzień w kręgu spraw materialnych. Miłość podnosi na wyższy poziom ludzi, ich motywy, stosunki, wprowadza czynnik idealizacji partnera i życia, ukazuje głębsze strefy życia.

Oczywiście, są różne miłości, jest miłość płomienna, chwilowa, miłość trwała, miłość platoniczna, fizyczna, miłość destrukcyjna, zła, miłość prze­obrażająca człowieka itp.

Psycholodzy dopiero w ostatniej dekadzie głębiej zaczęli badać uczucie miłości. Na uwagę zasługuje w tym zakresie teoria Steinberga (1985). Teo­ria ta wyodrębnia w strukturze miłości trzy istotne składniki: intymności, namiętności i zaangażowania.

Intymność zawiera tendencję do bliskości emocjonalnej, stałej wymia­ny informacji, powierzania partnerowi swych tajemnic. Łączy się ona z przywiązaniem i głębszym zaufaniem.

Namiętność zawiera pożądanie erotyczne, chęć utrzymania bliższych stosunków, w tym seksualnych. Jej składnikami jest tkliwość, skłonność do wspólnych doznań zmysłowych.

Zaangażowanie polega na chęci utrzymywania i przedłużania stosun­ków, odpowiedzialności za przebieg relacji, zaspokajaniu potrzeb partnera, respektowaniu jego postaw i wartości.

Poszczególne składniki miłości mogą przybierać różną treść i kształty w różnych relacjach. Na wstępnych etapach stosunków pojawia się namięt­ność i intymność, w miarę trwania stosunku występuje zaangażowanie. Te­go typu prawidłowości mają miejsce w stosunkach małżeńskich. W rela­cjach ludzi młodych, na których ?spadła” miłość, może dominować namięt­ność i intymność. Gorąca miłość nie trwa wszakże zbyt długo, jeśli nie to­warzyszy jej zaangażowanie, może ona wygasnąć. W różnych relacjach pro­porcja intymności, namiętności, zaangażowania przybiera specyficzną po­stać, co nadaje relacjom miłosnym niepowtarzalne barwy i przebieg.

Mistrzami opisów i analiz stosunków miłosnych są pisarze. ?Anna Kare­nina” Tołstoja, ?Doktor Żiwago” Pasternaka, ?Dar Humboldta” Bellowa, że wymienimy tytułem przykładu wybitniejsze dzieła literackie, przedsta­wiają relacje miłosne ludzi dojrzałych, dramatyczne perypetie emocjonalne, ich niespełnienie uczuciowe i egzystencjalne.

W stosunkach miłosnych opisywanych przez pisarzy nie brak postaw i uczuć ambiwalentnych, niekiedy negatywnych, a nawet destruktywnych.

Uczucie miłości wyrasta bowiem na określonej glebie, chodzi tu o struk­turę osobowości, a szczególnie strukturę ja. Gdy struktura ja jest niezdro­wa, np. gdy samoocena jednostki jest niska, uczucie miłości ma charakter nerwicowy, łączy się z zaborczością, zazdrością, chęcią wyłącznego posiada­nia partnera, kontrolowania jego przeżyć, zachowań.

Psychologowie humanistyczni, np. Fromm, Rogers, trafnie podkreślają, że prawdziwa miłość wyzwala tendencję do dawania, bezinteresownej opie­ki, wspólnego przeżywania zarówno powodzeń jak i niepowodzeń. Fromm stwierdza: ?Miłość jest twórczą aktywnością. Zakłada troskę, wiedzę, reago­wanie, afirmację i radość – nakierowane na osobę, drzewo, obraz, ideę… Ko­chać znaczy powoływać do życia, powiększać jej lub jego życiową aktyw­ność. Jest to proces samoodnawiający się samonapędzający”.

O taką prawdziwą miłość łatwiej u osób przejawiających postawy życio­we typu być, a nie mieć. Postawa być łączy się z podmiotowością człowie­ka, autonomią, szacunkiem dla życia, rozwoju innych ludzi i świata, ze zdol­nością do kochania innych, uczciwością wobec nich, samorealizacją. Posta­wa posiadania kojarzy się natomiast z konformizmem, utylitaryzmem, po­większaniem swoich dóbr, konsumpcją często na pokaz, instrumentalnym traktowaniem innych ludzi, brakiem zaufania, zawiścią.

Nie ulega wątpliwości, że w dobie cywilizacji technicznej, komercjaliza­cji życia, produkcji wymuszającej większe spożycie, nasilającego się podzia­łu społeczeństwa na bogatych i biednych dominuje postawa mieć. Postawa ta nie tylko zatruwa umysły, niszczy bezinteresowne zainteresowanie inny­mi ludźmi i światem, lecz osłabia i degraduje uczucia przyjaźni, miłości i przywiązania tam, gdzie powinny one szczególnie kwitnąć i być kultywo­wane, mianowicie w rodzinie. Bywa nierzadko tak, że małżeństwo, u które­go genezy leżała miłość, pod wpływem wzorów i norm funkcjonujących we współczesnym społeczeństwie przekształca się we wspólnotę, firmę, w któ­rej obowiązują surowe reguły wymiany świadczeń, usług, a nawet emocji.

Percepcja i rozumienie drugiego

Percepcja drugiej osoby opiera się na sygnałach wizualnych i słucho­wych, zarówno werbalnych,jak i niewerbalnych. Percepcja łączy się ściśle z procesem interpretowania, ujmowania drugiej osoby w sposób całościo­wy i nadawania znaczeń spostrzeżonym szczegółom, lub kompleksom za­chowań. Percepcja tak rozumiana wywiera wpływ na postawy jednostki i zachowanie wobec partnera.

W eksperymencie Kelleya (1950) osoby badane, które pod wpływem in­formacji oczekiwały, że osobnik A będzie zachowywał się w sposób ciepły, przyjemny nadawały pozytywne znaczenie tym informacjom i rozmawiały z nim dłużej, niż osoby badane w drugiej grupie, w której były poinformo­wane, że osobnik będzie zimny, chłodny.

Postrzegając drugą osobę staramy się często w sposób nieuświadomiony wyraźnie zorientować się w jego postawach przyjaznych, lub nieprzyja­znych wobec nas. Informują o tym nas o tym wskaźniki werbalne i niewer­balne. Jeśli partner uśmiecha się, kordialnie nas wita i mówi przyjazne sło­wa, wnosimy że jest przyjazny i zbliżamy się do niego w sensie zmniejsza­nia dystansu w przestrzeni i pod względem emocjonalnym. Oczywiście nie­rzadko uśmiech, pochlebstwa itp, są pozorne i nie wyrażają pozytywnych postaw. Ludzie, szczególnie dysponujący szerszym doświadczeniem spo­łecznym i orientujący się w obyczajach i formach zachowań określonych kręgów kulturowych potrafią dość ściśle określić jakie rzeczywiste postawy przejawiają partnerzy. Z badań Tagiure’a (1957) nad sympatiami w 60 oso­bowej grupie wynika, że ich członkowie na ogół trafnie określali postawy pozytywne partnerów, natomiast mylili się znacznie w odniesieniu do po­staw negatywnych (9% negatywnych osób spostrzeganych było jako pozy­tywne).

Percepując określone zachowania partnera dokonujemy nierzadko atrybucji, czyli przypisujemy wpływ na jego zachowanie określonych przyczyn. Mogą to być przyczyny wewnętrzne np. emocje, motywy, cechy osobowo­ści lub zewnętrzne np. nacisk otoczenia, naśladownictwo innych osób. Przyczyny wewnętrzne zachowań przypisujemy zachowaniom wówczas, gdy osobnik działa w sposób niezależny, nonkonformistyczny, gdy wykazu­je konsekwencję w zachowaniu. Błędy atrybucji polegają na tym, że powo­dzenie, sukcesy partnera przypisujemy nie jego dyspozycjom, lecz czynni­kom zewnętrznym np. pomocy z zewnątrz, przypadkowi.

Percepując innych ludzi posługujemy się określonymi pojęciami, konstruktami, zarówno w samym procesie postrzegania jak i wyjaśniania. Mo­żemy operować pojęciami cech osobowości (np. inteligentny, introwertywny), ról, pozycji (np. pozycja w zawodzie, przynależność do określonej gru­py), cech fizycznych (np. silny, brzydki). Cechy powyższe pojawiają się w percepcji w określonych kompleksach zależnie od płci, roli, osobowości jednostki. Np. autorytarianie percepują dokładniej niż inni pozycję i rolę jednostki, jej siłę charakteru, mężczyźni percepują trafniej pozycję i stan materialny, kobiety przejawiają skłonność do percepowania i określania cech osobowości. Schizofrenicy nie posiadają na ogół kategorii dla trafnej percepcji stanów emocjonalnych innych ludzi.

Percepcja innych ludzi często opiera się na stereotypach i schematach. Stereotypy dotyczą określonych społeczności, grup, jednostek. Np. istnieje w społeczeństwie stereotyp Niemca, Żyda, Polaka, studenta. Mając do czy­nienia z osobami przynależącymi do określonej grupy właściwości tej gru­py przenosimy na jednostkę. Ten sposób percepcji jest oczywiście selek­tywny i zawodny. Np. uczony X może nie być roztargniony, może być czło­wiekiem rzeczowym, uporządkowanym.

Schemat stanowi idealizację określonych osób, grup, przedmiotów za­wierającą ich typowe cechy. Np. jednostka dysponująca schematem innych ludzi jako z natury dobrych będzie inaczej percepowała i wyjaśniała zacho­wania partnerów niż osoba, która posiada schemat, że inni ludzie są źli.

Ważną rolę w percepcji partnerów odgrywa ich atrakcyjność fizyczna, pozycja społeczna, status materialny. U osób atrakcyjnych, o wyższych po­zycjach, bogatych percepujemy więcej cech pozytywnych, niż negatyw­nych. Kobieta tęga, zaniedbana, często percepowana jest przez otoczenie jako mniej inteligentna, mniej zamożna, o ujemnych cechach charakteru.

Percepując innych ludzi staramy się zintegrować szereg informacji szczegółowych i dokonać ich syntezy. W tym procesie mogą wystąpić róż­ne procedury np. uśrednianie informacji, waloryzowanie, pomijanie danych sprzecznych itp. (por. Skarżyńska 1986). Ważną rolę odgrywa też kolejność percepowanych informacji. Np jeśli o kimś dowiemy się że jest uczciwy i sami przekonamy się wstępnie, że zachowuje się on uczciwie, możemy zbagatelizować fakt, że nie oddał komuś pieniędzy.

Epifania twarzy Levinasa

Levinas (1970) pisał: ?Potrzebę tego, który nie ma już żadnych potrzeb daje się rozpoznać w potrzebie innego jako bliźniego, który nie jest już mo­im wrogiem (jak u Hobbesa i Hegla) ani moim dopełnieniem jak w pań­stwie Platona, które tylko dlatego istnieje, że każdej jednostce czegoś bra­kuje”. Drugi człowiek jest dla nas otwarciem na świat, wyjściem ze swej skorupy, wyzwoleniem z samotności.

Levinas podkreśla, że drugą osobę ujmujemy w określonym kontekście kulturowym. Pisze on: ?Inny uobecnia się w pewnej kulturowej całości, jest oświetlony przez tę całość, jak tekst przez swój kontekst”. Kontaktując się z innym wiemy na ogół jakie miejsce zajmuje w społeczeństwie jaką ma po­zycję i rolę, czym się zajmuje i z czego żyje itp. Jednak drugi według Levi- nasa: ? Znaczy on sam z siebie…Jego obecność polega na zbliżeniu do nas, inny pojawia się w naszym polu widzenia za pomocą twarzy, która coś mó­wi”. Levinas pisze: ?Zjawisko twarzy to pierwotna mowa. Mówienie to przede wszystkim sposób na wyjście poza zjawiska, spoza jego formy otwar­cie na otwarcie”. I dalej: ?Obecność twarzy oznacza więc rozkaz nie do od­wołania, przykazanie,które ogranicza samowolę świadomości. Świadomość zostaje przez twarz postawiona pod znakiem zapytania”. Levinas pod­kreśla, że pod wpływem kontaktu z innym, jego twarzą, ja zostaje wyrwane ze spoczynku, bierności i zmuszone do szukania istoty partnera i odpowie­dzialności, która ogranicza egoizm jednostki.

Tischner (1990) uwydatnia etyczne aspekty kontaktów z drugim. Pisze: ?Doświadczenie twarzy, lub lepiej epifania twarzy jest typu etycznego. Twarz nie jest odpowiedzią na moje pytanie, raczej ona stawia mi pytanie. Drugi człowiek kreśli według Tischnera granice naszej wolności.

Między jednostką, a drugim nawiązuje się stały dialog, w którym po­przez wypowiedziane słowa ogranicza się wieloznaczność świata.

Drugi człowiek

Człowiek jest istotą społeczną, na każdym kroku styka się z innymi ludźmi, grupami, społecznościami, instytucjami. Drugi człowiek towarzy­szy jednostce od zarania życia w postaci matki, ojca, rodzeństwa. Drugi człowiek nie jest rzeczą, nie daje zagarnąć się jak rzecz, nie poddaje się na ogół biernie naszej woli, jest taką samą osobą, podmiotem, jak my sami. Na­sze miejsce w życiu nie zależy od nas samych, zależy też od tego, jakie miejsca zajmują inni, jak nas traktują, jak my odnosimy się do nich.

Być człowiekiem, znaczy być skazanym na innych, na ich osobowość, role, na ich postawy, potrzeby, emocje, nastroje, miłość i wrogość. Sartre na­pisał, że piekło – to inni. Trawestując to zdanie można napisać, że inni – to również czyściec i niebo.

Tak więc korzeniami człowieka są inni ludzie; prowadzimy z nimi przez całe życie dialog, zależymy od nich i oni od nas. Buber napisał: ?Gdy staję naprzeciw człowieka jako mojego Ty, gdy wypowiadam doń podstawowe słowo Ja-Ty, nie jest on rzeczą pośród rzeczy i nie składa się z rzeczy”.

Równość

Stykając się z drugą osobą możemy traktować ją jako jednostkę o okre­ślonej pozycji, roli, pozycji, zasługach, bądź jako jednostkę ludzką. W tym drugim nastawieniu druga osoba jest nam równa i ma taką samą wartość eg­zystencjalną jak my.

A. Grzegorczyk w książce: ?Filozofia czasu próby” (1979) wyróżnia war­tość utylitarną i egzystencjalną ludzi. Podkreśla, że w zakresie wartości uty­litarnych możliwe jest porównanie i sumowanie, natomiast wartość egzy­stencjalna każdego człowieka jest taka sama. Podobnie stanowisko prezen­tuje wybitny filozof J. Rawls (1971). W swej znanej książce: ?Teoria spra­wiedliwości” sformułował pojęcie pierwotnej sytuacji, w której ludzie mają dzielić określone dobra, ale są za zasłoną niewiedzy i nie wiedzą kim są po­tencjalni partnerzy. W tych warunkach na ogół preferowana jest zasada rów­nego podziału.

Idea równości jest obecna w wielu ideologiach i światopoglądach. Np. w religiach chrześcijańskich, islamu, buddyzmie traktuje się ludzi jak bra­ci, równych jednostce.

Równość podstawowa, egzystencjalna, łączy się z kategorią być; każdy człowiek rodzi się jako istota ludzka i żyje jako osoba o potencjalnych moż­liwościach stania się podmiotem ludzkim. Byt, istnienie drugiej osoby jest niezależne od nas, naszej percepcji, jest ona obecna w określonym czasie i przestrzeni.

Tak więc w kontaktach międzyludzkich spotykają się ja jednego czło­wieka z ja – drugiego. Kontakty te, a szczególnie trwalsze relacje mogą w różnym stopniu sprzyjać rozwojowi i umacnianiu ja i tożsamości. Stosun­ki dominacji, zawłaszczania, opanowania, manipulacji hamują rozwój ja i osobowości, dezorganizują emocje i motywy i nierzadko wywołują nerwi­ce, zaburzenia osobowości, a nawet psychozy. Relacje parytatywne, part­nerskie przeciwnie wnoszą do interakcji swobodną wymianę myśli, ocen, pobudzają wspólne poszukiwania dobrej formuły współżycia i współpracy i stymulują rozwój osobowości. Idee te leżą u podłoża różnych grup spotka­niowych, treningów twórczości i treningów interpersonalnych (por. Zabo­rowski 1986).

Orientacja i nastawienie na równość wynikają z zaspokojenia ważnych potrzeb psychospołecznych. Warunkiem sprzyjającym temu nastawieniu jest funkcjonowanie w systemach społecznych zorientowanych na współ­pracę, a nie rywalizację.

W jaki sposób funkcjonuje pod względem psychospołecznym potrzeba równości. Można przyjąć, że u ludzi przejawiających tę potrzebę występuje specyficzny justyfikator, to jest zespół sądów odnośnie własnych praw, obo­wiązków i zasług, pozytywnych i negatywnych. Osobnik tego typu przyzna­je sobie równe prawa i obowiązki jak partnerowi oraz przyznaje sobie i part­nerowi podobne zasługi pozytywne (nagrody), zasługi negatywne (kary). I tak np. mąż o nastawieniu równościowym, egalitarnym przyznaje sobie podobne prawa i obowiązki, co żonie (np. prawo do decyzji w sprawie wy­datków, wychowania dzieci). Mąż nadto przyznaje sobie zbliżone nagrody np. w zakresie wczasów, korzystania z rozrywek – podobnie ponosi takie sa­me kary i przykrości co żona, np. w sytuacji choroby dzieci, wydarzeń loso­wych.