Sposoby życia

Błędy życiowe

Pojęcie błędu życiowego jest wieloznaczne. Nie będzie nam tu chodziło o błędy drobne, np. wywołane chwilowym zdenerwowaniem, sporady­cznym nie dotrzymaniem słowa, spóźnieniem się na spotkanie, czy do pracy. Zajmiemy się poniżej błędami poważniejszymi, mającymi wyraźny wpływ na przebieg i jakość życia jednostki. Oto X wybrał niewłaściwy zawód, w którym nie może realizować swoich zainteresowań i uzdolnień, Y – ożenił się z osobą leniwą i agresywną, oto Z – większość zarobionych pieniędzy przeznacza nie na utrzymanie rodziny, lecz na gry hazardowe.

Istnieją różnego rodzaju błędy, np. błędy młodości, wieku dojrzałego, starości, błędy decyzyjne lub błędy zaniechania, błędy interpersonalne, błędy światopoglądowe, polityczne.

Błędy życiowe można rozpatrywać w ujęciu chronologicznym jako: 1) błędy koncepcji i scenariuszy, 2) błędy decyzyjne, 3) błędy wykonawcze, 4) błędy ewaluacyjne. Omówimy kolejno wyodrębnione wyżej błędy.

Błędy koncepcji i scenariuszy polegają na konstruowaniu nieadekwat­nych, nierealnych koncepcji i scenariuszy życiowych w odniesieniu do własnych możliwości, celów , wartości, warunków i sytuacji. Oto X, student politechniki, opracował koncepcję i scenariusz zostania aktorem (fakt aut­entyczny). Zaczął ćwiczyć dykcję, brał u znajomego profesora lekcje sztuki aktorskiej, zaczął występować na konkursach recytacji. Po roku okazało się, że jego uzdolnienia aktorskie są mierne, nie zdobył żadnych wyróżnień w konkursach. Koncepcja zostania aktorem okazała się więc błędem życiowym. Błędy omawiane w tym punkcie polegają na słabej znajomości własnych możliwości, uzdolnień, niedostatecznej orientacji w wymogach ról i łączących się z nimi zadań, z nieliczeniem się z konkretnymi warunk­ami zewnętrznymi i społecznymi. Wynikają one nierzadko z wadliwej struktury osobowości, niezaspokojonych potrzeb i mechanizmów obron­nych (o czym dalej).

Błędy w koncepcjach i scenariuszach życiowych rzutują często na sposób podejmowania decyzji. Ludzie często działają w warunkach niepewności; trudno nierzadko przewidzieć skutki własnych działań i jakość wyników. Można oceniać z większą lub mniejszą dokładnością prawdopodobieństwo osiągnięcia celu i ponoszone ryzyko. Ważnym błędem życiowym jest podejmowanie istotnych decyzji w warunkach, w których prawdopodobieństwo osiągnięcia celu jest niskie. I tak młodzie­niec o słabym zdrowiu nie powinien decydować się na uciążliwe studia medyczne i na zawód chirurga.

Błędy wykonawcze polegają na wyborze niewłaściwych niedos­tosowanych do celu i warunków środków i metod, na stosowaniu ich w nieodpowiednim czasie. I tak starszy biznesmen, który pragnie zbliżyć się do młodej wykształconej żony, nie powinien wydawać milionów na jej stro­je, wycieczki, lecz może poświęcać jej więcej czasu w domu, chodzić z nią do teatru, na koncerty itp.

Odrębny typ błędów dotyczy ewaluacji swego miejsca życiowego, osiąg­nięć, niepowodzeń, trudności. Ludzi na ogół cechuje skłonność do adap­tacji i przyzwyczajania się do warunków i związany z nią konserwatyzm życiowy. Znane jest porzekadło, że w życiu nie trzeba szukać guzów, że to nieznane jest gorsze od znanego, że ryzyko nie popłaca. Ludzie często oce­niają in plus to co mają, szczycą się osiągniętym statusem materialnym, zbudowanym domem, nabytym mieszkaniem. Również ich samoocena, a więc ocena własnych możliwości, cech charakteru, osobowości nosi znamiona strategii konserwującej, ?zamrażającej” dotychczasowy obraz własnej osoby.

Ogólnie biorąc bronią obrazu własnej osoby, przebiegu własnego życia, szczególnie w wymiarach ważnych dla siebie i w odniesieniu do wzoru osobowego.

Psycholodzy zbadali różne manipulacje związane z deformacją własnej osoby; do bardziej znanych należy strategia autohandicapu polegająca na zaniechaniu i unikaniu różnych czynności związanych z autoweryfikacją (szerzej na ten temat Dymkowski 1987).

Tego rodzaju nastawienie defensywne jest źródłem poważnych błędów życiowych, a nawet marnowania życia. I tak niejeden uczony, pisarz, aktor mógłby osiągnąć większy życiowy sukces i poprawić jakość swego życia, gdyby dokonał rzetelnej ewaluacji własnych możliwości i osiągnięć i zdobył się na odwagę przyznania, że jego dotychczasowe osiągnięcia i związane z nimi uzdolnienia są w określonej dziedzinie słabe i niewspółmierne do wkładanego wysiłku.

Genezy tego rodzaju nastawień można szukać w wzorcach zachowań obronnych wyniesionych w dzieciństwie z rodziny. R.Firestone i H. Catlett w książce ?Dlaczego tak nam trudno żyć” (1995 Wyd. Santorski) piszą: ?Usiłując oddalić od siebie i ukoić ból wczesno dziecięcych doświadczeń, mimowolnie stajemy się więźniami defensywnego stylu życia. Mimo postanowień bardzo często odtwarzamy styl życia i te zachowania, których mieliśmy nadzieję uniknąć i wyzbyć się. Uśmierzając ból metodami, których nauczyliśmy się w dzieciństwie, rezygnujemy z luksusu przeżywa­nia pełni życia teraz. I w tym sensie nie jesteśmy jednostkami wolnymi. Jesteśmy uwikłani w mechanizmy obronne.” Autorzy wymieniają sześć wymiarów obronnego neurotycznego stylu życia: odtwarzanie, powścią­ganie przyjęcia roli ofiary, stosowanie środków uśmierzających ból psy­chiczny, uciekanie w świat fantazji, tworzenie niszczących więzów.

Te ?remanenty” niedobrego dzieciństwa i wadliwego wychowania w rodzinie znajdują wyraz nie tylko w zdeformowanej, nietrafnej ocenie aktu­alnego własnego życia, swoich relacji z otoczeniem, lecz również rzutują na tworzenie błędnych planów, scenariuszy życiowych, na niewłaściwe decyz­je i wybór metod działania (na temat wpływu rodziny na rozwój osobowości por. moją książkę: ?Rodzina jako grupa społeczno-wychowawcza” II wyd. 1978).

Problematyka błędów życiowych może być ujmowana w szerszym kon­tekście problemowym. Znany psycholog, prof. Z. Pietrasiński, w swoich pracach (1987, 1988) operuje pojęciami myślenia biograficznego i kompe­tencji biograficznej. Przez myślenie biograficzne rozumie, ?myślenie, którego przedmiotem jest droga życiowa podmiotu i jej rozwój”. Myślenie to ma m.in. na celu pogłębienie rozumienia własnego życia (a w tym oczywiście też własnych błędów) oraz preparację działań dotyczących kierowania własnym życiem i rozwojem, a więc regulację biograficzną. Nie ulega wątpliwości, że myślenie biograficzne powinno odwoływać się do różnych form samoświadomości, a w szczególności do samoświadomości refleksyjnej.

Przez kompetencję biograficzną Pietrasiński rozumie efektywne oper­owanie wiedzą potoczną, naukową, jak i własnym doświadczeniem w celu podmiotowego kierowania własnym życiem. Ludzie w wielu sprawach życiowych, np. dotyczących startu zawodowego, wyboru małżonka, założenia rodziny, rozwiązywania konfliktów, są niedoinformowani, co przyczynia się do popełniania błędów, zahamowania autokreacji, a nierzad­ko do poważnych niepowodzeń, a nawet katastrof życiowych. Zwiększanie kompetencji biograficznej podnosi szanse życiowe człowieka, ułatwia pokonywanie trudności i unikanie błędów, a również odnalezienie sensu życia i utrzymanie jego jakości.

Koncepcja Wilbera

Znany psycholog transpersonalny Ken Wilber w książce ?Niepodzielone (1995) pisze, że ludzie kawałkują własne doświadczenia na wiele części, np. na świat wewnętrzny i zewnętrzny, ciało i umysł. Różne konflikty, lęki i cierpienia człowieka wywołane są według Wilbera granicami, które two­rzymy w swym doświadczeniu. Ustanowienie tych granic powoduje zawę­żenie świadomości, która funkcjonuje w sposób fragmentaryczny i we­wnętrznie sprzeczny.

Wilber podkreśla, że większość ludzi czuje, że posiada ciało na takiej sa­mej zasadzie jak posiadanie samochodu, domu. Natomiast ludzie utożsa­miają się z własną psychiką, umysłem, osobowością, które traktują jako bar­dziej podstawowe i ?prawdziwe” dla własnej osoby.

Wilber podkreśla, że naukę o zachowaniu człowieka określa się mianem psychologii, co łączy się z założeniem, że ?człowiek jest w swej istocie umy­słem, a nie ciałem”. Wilber pisze, że św. Franciszek nazywał swe ciało ?biednym braciszkiem osiołkiem”.

Ciało dla ludzi dorosłych staje się obcym terytorium, natomiast teryto­rium własnym jest dla nich ich psychika, osobowość. Wilber stwierdza: ?… jednostka utożsamia się z mniej lub bardziej adekwatnym mentalnym autowizerunkiem oraz związanymi z nim procesami intelektualnymi i emo­cjonalnymi”.

Wilber zastanawia się, dlaczego człowiek odrzuca ciało i traktuje je jako przedmiot, którego jest właścicielem. Najważniejsza przyczyna łączy się z ucieczką przed śmiercią; ciało jest śmiertelne, nietrwałe. Kontakt z ciałem człowiek może utrzymywać, może sobie uświadamiać stan swoich organów. Traci wszakże kontakt z jednością ciała i umysłu. Za ?zamrożenie” ciała płaci się dużą cenę, gdyż ciało to nie tylko źródło bólu, lecz i przyjemności.

Rewindykacja ciała i likwidacja granic między ciałem i umysłem są moż­liwe i konieczne dla rozwoju osobowości. Kontakt z ciałem można nawią­zać, gdy człowiek położy się na podłodze i zaczyna odczuwać różne części swego ciała, np. żołądek, serce, oczy, ich żywotność, wrażliwość, napięcie. Z kolei należy ćwiczyć głębokie oddychanie (tzw. balonowe) i uświadamiać sobie, jak reagują na nie różne części ciała i gdzie tkwią blokady czyli ob­szary napięcia, ucisku, usztywnienia. Wilber pisze: ?Każda blokada, każde napięcie lub ucisk ciała jest w istocie mięśniowym hamowaniem jakiegoś zakazanego impulsu lub emocji”. W blokadzie pojawia się konflikt dwóch zespołów mięśni, z których jeden pragnie wyładowania impulsu, a drugi je­go zahamowania (np. napięcie wokół oczu łączy się z hamowaniem impul­su, by zapłakać, napięcie ramion i szyi świadczy o hamowaniu gniewu i wro­gości). W celu usunięcia blokady, która pojawia się w sposób nieświadomy, należy świadomie zwiększyć konkretne napięcie, co prowadzi do zrozumie­nia tego, że jednostka poprzednio sama walczyła ze sobą i że obecnie musi wyzwolić swoją uwięzioną energię. Po napięciu mięśni należy je rozluźnić i otworzyć się na domagające się ujawnienia emocje (np. emocje żalu w to­ku płaczu). Człowiek powinien zrozumieć, że nie musi się stale kontrolo­wać i że może być otwarty na swe doznania i spontaniczność, co zwiększy jego poczucie wolności i ułatwi integrację ciała z psychiką ?w jedność wyż­szego rzędu, głębszą całość”.

Bez zbędnych iluzji

Dobrzy grzybiarze wiedzą na ogół na podstawie wieloletniego doświad­czenia, gdzie grzyby rosną. Niedoświadczeni szukają ich po całym lesie i nic dziwnego, że ich efekty są mierne…

Znane są ludowe przysłowia: ?Na kamieniu nic nie wyrośnie”, lub ?Ogórek na pewno nie zaśpiewa”.

Oczywiście, przebieg życia zależy od samej jednostki, jej uzdolnień, umiejętności, charakteru, motywacji. Niemniej jednak najzdolniejszy en­dokrynolog nie zdoła udowodnić istnienia hormonów, jeśli nie będzie dys­ponował odpowiednią aparaturą, laboratorium. Piszę to pod wrażeniem sukcesów badawczych mojego kolegi szkolnego, laureata Nobla Andrzeja Schally, odkrywcy kilku ważnych hormonów. Również młodzieniec o pięk­nym głosie nie zostanie sławnym artystą, jeśli nie będzie się szkolił pod okiem renomowanych mistrzów. Podobnie dojrzały mężczyzna nie znajdzie partnerki życiowej, jeśli będzie jej szukał wśród zgorzkniałych starych pa­nien hodujących koty.

Tak więc sukcesy życiowe zależą nie od tego, jak sugerują niektórzy psycholodzy, psychiatrzy, kim jest jednostka, co myśli o sobie, innych, ogólnie co ma w głowie, lecz w połowie od tego, czy znajduje się w ?odpo­wiednim lesie”, czy szuka szans i możliwości tam, gdzie one rzeczywiście są. Profesor A. Podgórecki, wybitny socjolog, twórca socjotechniki powie­dział mi przed laty, że nie trzeba mieć złudzeń że w środowisku naukowym ktoś jest specjalnie zainteresowany w poparciu uczonego w jego staraniach o organizację ważnego zespołu badawczego.

Należy pamiętać, że instytucje, grupy, inni ludzie nie są na ogół filan­tropami, nie działają na zasadzie pomocniczości, co lansuje katolicka nauka społeczna, lecz mają własne interesy, kalkulacje, przyziemne zadania. Oto wybitnemu uczonemu, kierownikowi zakładu badawczego, potrzebny jest młody uczony niespecjalnie uzdolniony do prowadzenia nieskomplikowa­nych badań terenowych wymagających częstych wyjazdów. X, który szukał po ukończeniu studiów pracy bez powodzenia z powodu bezrobocia, od se­kretarki profesora, znajomej jego rodziców, dowiedział się o wakującym etacie. Bez trudności został przyjęty do pracy.

Szereg instytucji usługowych, grup, społeczności działalność swą opiera na zasadzie zaspokajania potrzeb i preferencji ludzi. Tak działają np. kina, teatry, prasa, różnego typu poradnie. Podobnie ludzie często kojarzą się w małżeństwa na zasadzie dopełnienia potrzeb. Np. dominatywny mężczy­zna żeni się z opiekuńczą submisyjną kobietą. Ambitny lecz bałaganiarski dyrektor dopełnia się ze skrzętną i pracowitą sekretarką.

W życiu trzeba być na codzień realistą i żyć bez zbędnych złudzeń. Nie możemy łudzić się, że wygramy miliony w Toto Lotka, nie możemy czekać na wymarzoną, idealną żonę, czy męża. Żydowska piosenka o Rebece po­kazuje dramat sentymentalnej naiwności i jałowego czekania.

Życie bez iluzji wymaga obrania za punkt wyjścia działań aktualne wa­runki i konkretne własne możliwości, umiejętności. Należy umiejętnie ko­rzystać z okazji, koniunktury, podejmować decyzje we właściwym czasie, dbając o to, by nie być mądrym po szkodzie. W życiu, ogólnie biorąc, w większym stopniu trzeba kierować się zasadą konieczności w tym sensie, że zachowanie i życie określone jest przez warunki konieczne, a nie przez myślenie tym co by było gdyby lub myślenie życzeniowe.

Medytacja

W rozdziale tym oświetlimy złożone procesy zachodzące w toku medy­tacji z punktu widzenia skonstruowanej przez autora teorii treści i form sa­moświadomości.

Pojęcie medytacji jest dość rozległe pod względem zakresu i nieprecy­zyjne treściowo. Medytacja jest techniką, którą wprowadzono do naszej kultury pod wpływem praktykowanych na Dalekim Wschodzie ćwiczeń powiązanych z wielkimi systemami religijno-filozoficznymi, a szczególnie z buddyzmem. Medytacja po II wojnie światowej zdobyła duże uznanie w U.S.A., obecnie jest ona praktykowana we wszystkich krajach cywilizo­wanych.

Wybitny psycholog transpersonalny Ken Wilber (1995) pisze: ?Niektó­rzy mówią, że medytacja to wywołanie stanu relaksacji. Inni, że to sposób na wyćwiczenie i wzmocnienie świadomości; ześrodkowanie, zogniskowa­nie Ja; powstrzymanie nieustannego myślenia werbalnego i rozluźnienie ciała – umysłu; uspokojenie ośrodkowego układu nerwowego, złagodzenie stresu, wzmocnienie poczucia własnej wartości, zredukowanie niepokoju i środek na depresję”. Wilber podkreśla, że medytacja niezależnie od charakteru, czy jest buddyjska, hinduistyczna, taoistyczna, chrześcijań­ska itp. jest praktyką duchową. Modlitwa ma natomiast charakter religijny. Wilber konkluduje: ?Medytacja jest nie tyle częścią tej czy innej religii, ile częścią uniwersalnej kultury duchowej całego rodzaju ludzkiego – wysił­kiem by powiązać świadomość ze wszystkimi aspektami życia.”.

Rodzaje medytacji

Robert E. Ornstein, autor znanej książki: ?Psychologia świadomości” (1972) wyodrębnia dwa rodzaje medytacji. Pisze: ?W kategoriach psycholo­gii świadomości istnieją dwa ogólne typy medytacji. Te typy, które łączą się z zawężeniem świadomości, koncentracją uwagi na przedmiocie medytacji, lub na odniesieniem się (repetition) do świata (które Claudio Naranjo na­zywa koncentrującą medytacją) i te które zawierają zamierzoną próbę otwarcia świadomości na zewnętrzne warunki”.

Do koncentrycznej medytacji należy medytacja buddyjska (Zen). We wstępnych ćwiczeniach jednostka liczy oddechy od jednego do dziesięciu. Gdy zgubi się w czasie liczenia zaczyna liczenie od jednego. W miarę uzy­skania wprawy koncentruje uwagę na samym oddychaniu. W toku medyta­cji dopuszcza się różne pozycje, często jest to pozycja siedząca ze skrzyżo­wanymi nogami, z wyprostowanym kręgosłupem i zamkniętymi oczyma.

Medytacja odgrywa ważną rolę w jodze czyli w systemie filozoficznym, którego celem jest osiąganie wewnętrznej doskonałości i harmonii w myśle­niu i działaniu. Istnieje wiele rodzajów jogi, najbardziej znaną jest hathajoga. Joga zawiera różne ćwiczenia fizyczne np. siadanie w pozycji lotosu, w pozycji leżącej, unoszenie bioder, stawanie na głowie; ćwiczenia odde­chowe. Medytacja związana z jogą posługuje się mantrą to jest krótkimi sło­wami, lub sylabami, które powtarza się po cichu, lub głośno. Np. często używaną mantrą jest sylaba Om. Mantra sprzyja koncentracji świadomości i wyłączenie z niej innych zakłócających ją treści.

Istnieją formy jogi posługujące się w toku medytacji percepcją określo­nych przedmiotów np. kwiatu, mandali.

Formą jogi, która posługuje się również mantrą jest t. zw. transcenden­talna medytacja (TM). TM jest szeroko rozpowszechniona na zachodzie, szczególnie w U.S.A. TM ma rozbudowaną bazę organizacyjną, wyszkolo­nych instruktorów itd. Mantrę otrzymuje się od instruktora i powtarza się ją w medytacji trwającej na ogół 20 minut. W ciągu dnia zalecane są dwie se­sje: jednostka siedzi w wygodnej pozycji z zamkniętymi oczyma i powtarza mantrę. Mantrę dobiera się stosownie do wieku (np. dla osób 16-18 lat – mantra brzmi aing, w wieku 18-22 lat – aim – por. Mika 1992.)

Stwierdzono, że techniki medytacyjne szczególnie związane z TM pro­wadzą do pozytywnych skutków fizjologicznych, psychologicznych. Wystę­puje np. obniżenie ciśnienia krwi, metabolizmu, obniża się lęk, podnosi się samoocena, poprawia pamięć.

Techniki medytacyjne typu koncentrującego mogą funkcjonować na różnym poziomie i angażować mniej lub bardziej ja jednostki. W miarę po­głębiania medytacji występuje oderwanie się od normalnej świadomości.

Ten stan świadomości określa się mianem jhany. Jhana po pierwszym sta­dium, któremu towarzyszy uczucie szczęścia, prowadzi na wyższe etapy łą­czące się ze spokojem. Jhana przyczynia się do eliminacji ze świadomości elementów niezdrowych, np. lęku, wrogości i pojawienia się elementów zdrowych np. samoświadomości wewnętrznej.

Należy zauważyć, że medytacja koncentrująca obejmuje treści samo­świadomości wewnętrznej, które mogą być przetwarzane za pomocą róż­nych form. Na niższych poziomach medytacji występuje samoświadomość obronna, eliminująca np. za pomocą mantry treści przykre, zewnętrzne. Na wyższych poziomach pojawia się samoświadomość indywidualna angażują­ca emocjonalnie jednostkę, lecz izolująca ją od ja. Takie pozbawianie się ja może być wszakże groźne psychologoicznie i wywołać stany zbliżone do alienacji wewnętrznej lub graniczące ze schizofrenią.

Odrębny typ medytacji związany jest z uwagą czynną i otwarciem umy­słu na treści wewnętrzne i zewnętrzne. Jednostka nie wpływa na treści swej świadomości, nie reguluje jej, lecz stara się jako obserwator, czy neutralny świadek obserwować przepływ myśli, emocji, pragnień. Postawa jednostki jest tu przyzwalająca, obserwuje ona to, co pojawia się w samoświadomości, nie ogranicza przepływu skojarzeń, ocen, nie waloryzuje różnych elemen­tów, lecz traktuje je z tą samą uwagą. Nasilenie czynnej uwagi może zakłó­cać medytację, gdyż ciągłość przepływu przeżyć może ulec zakłóceniu. Utrzymywanie się przez dłuższy czas w stanie czynnej uwagi prowadzi do tworzenia się t. zw. wglądu polegającego na intensyfikacji introspekcji i uzyskania trafnej orientacji w tym, co się dzieje w umyśle. Jednostka uświadamia sobie dynamikę przebiegu własnych przeżyć, co łączy się z pra­gnieniem ucieczki od różnych przeżyć wewnętrznych i zewnętrznych. W tych warunkach procesy wewnętrzne mogą zanikać, a jednostka może przejść w stan nirwany, w którym nie odczuwa niczego, nawet spokoju i szczęścia, a jej osobowość staje się całkowicie pusta. Nirwana stanowi we­dług myślicieli buddyjskich etap końcowy tworzenia się zdrowej osobowo­ści, a jej skutki są trwałe w przeciwieństwie do jhany w medytacji koncen­trującej, gdzie efekty są doraźne. Medytujący pozbawia się w wyniku prze­życia nirwany niezdrowych elementów osobowości, osiągając poziom okre­ślony terminem arahat (ten, który jest godny chwały). Arahat łączy się z bra­kiem lęku, obaw, pożądań, spokojem, bezstronnością, otwartością na in­nych ludzi i życzliwością.

Czynna uwaga jednostki może dotyczyć nie tylko przeżyć zewnętrz­nych lecz również własnych zachowań, czynności, rozmów, kontaktów spo­łecznych itp. Jednostka uświadamia sobie gdzie jest, co robi, jest bezstron­nym obserwatorem. Ornstein stwierdza: ?W jodze określona forma samo­obserwacji określana jest mianem świadka. Występuje tu próba obserwo­wania siebie tak jakby jednostka była inną osobą. Próbuje ona rejestrować trafnie co robi – codzienną aktywność chwytać z uwagą. Świadek nie może oceniać czynności lub inicjować działań. Świadek tylko obserwuje”. Np. spożywając obiad należy uświadomić sobie widzenie potraw na talerzu, chęć jedzenia, ruchy rąk, otwieranie ust, smak potrawy itd.

Medytacja otwierająca dotyczy treści wewnętrznych i zewnętrznych sa­moświadomości przetwarzanych za pomocą formy zewnętrznej. A więc jed­nostka jest tu w miarę obiektywnym obserwatorem własnych przeżyć we­wnętrznych oraz czynności, zachowań, kontaktów społecznych. W tym ty­pie medytacji zanika upodmiotowienie jednostki, wyzbywa się ona perso­nalnych postaw wobec siebie, zanika jej samowiedza, poczucie godności, samoakceptacja. Traktuje ona własną osobę, przeżycia zachowania bezoso­bowo, jako obserwator, świadek. Ta depersonalizacja w obrębie treści we­wnętrznych może prowadzić do stanu alienacji z własnego ja, pustki wewnęrznej, co w skrajnych przypadkach może łączyć się z zaburzeniami oso­bowości typu border line a nawet stanami psychotycznymi.

Uwagi końcowe

Medytacja funkcjonuje na podłożu określonych struktur samoświado­mości człowieka. Samoświadomość ta w warunkach codziennych jest zawę­żona, uproszczona, jednostronna, silnie związana z potrzebami, postawami a nierzadko też z lękami i mechanizmami obronnymi. Samoświadomość z siły służącej człowiekowi, przekształca się nierzadko w siłę wrogą mu, ob- cą jego naturze, siłę krępującą rozwój i samorealizacją. Medytacja zmierza do pogłębienia i poszerzenia samoświadomości, do doskonalenia jej w służ­bie rozwoju duchowego człowieka. Medytacja stymuluje wyższe stany sa­moświadomości, sprzyja przekraczaniu progu automotywowanych doznań i wyzwalania się z cząstkowej, zdeformowanej wizji własnej osoby i świata.

Jakkolwiek praktyki medytacyjne mają długoletnią historię, nie docze­kały się one wnikliwej i adekwatnej analizy psychologicznej. Na przeszko­dzie stał brak ogólnej teorii samoświadomości i operowanie tradycyjnymi koncepcjami bądź laboratoryjnymi modelami w stylu modelu Wicklunda (1975) i Carvera (1979). Teoria treści i form jako ogólna teoria psychologicz­na dostarcza potężnego narzędzia analizy samoświadomości człowieka.

W świetle teorii treści i form samoświadomości (por. Zaborowski 1996) medytacja uzyskuje właściwe i heurystyczne określenie. Medytacja kon­centrująca dotyczy treści wewnętrznych i może przebiegać na podłożu róż­nych form. Wyższy jej poziom łączy się z jhany jest efektem aktywizacji sa­moświadomości indywidualnej i osiągnięcia doraźnych stanów szczęścia i spokoju. W tym procesie ja ulega doraźnej redukcji. Głębsze i trwalsze zmiany w postaci eliminacji ja zachodzą w toku medytacji otwierającej, któ­ra łączy się z samoświadomością zewnętrzną operującej na treściach we­wnętrznych i zewnęrznych. Stan nirwany zmienia radykalnie osobowość i eliminuje z niej elementy niezdrowe. Krishnamurti (1990) istotną rolę w wyzwalaniu człowieka przypisuje tej drugiej formie medytacji. Pisze on: ?Prawdziwa medytacja ma dużą wagę, bo oczyszcza umysł, a jeśli nie może on odsunąć myśli i pozostawać pusty nie może się nigdy odnowić. Opano­wany umysł nie jest nigdy wolny, a tylko wolność umożliwia odkrywanie- go. Ta czujna, czysta świadomość jest rozpoznawaniem zmiennych ruchów naszego ?ja” bez rozszczepiania go na obserwatora i obserwowane… Wol­ność nastaje, gdy cała nasza istota zarówno w swych powierzchniowych jak i głębokich warstwach zostaje oswobodzona od przeszłości, od tego, co by­ło”.

Czy takie całkowite wyzwolenie jest możliwe, jak przebiega ten proces z punktu widzenia współczesnej nauki, jak wygląda struktura samoświado­mości w toku dochodzenia do nirwany – problemy te powinny stać się przedmiotem pogłębionych badań naukowych. Teoretyczną ich podstawą może być teoria treści i form samoświadomości.

Jak regulować uczucia

Dość powszechne jest przekonanie, że uczucia, zwłaszcza jeśli są inten­sywne, dominują nad myśleniem i rozsądkiem i niepodzielnie rządzą za­chowaniem ludzi. Gdy żona zarzuci nam lenistwo i uchylanie się od obo­wiązków domowych wybuchamy złością, gdy dziecko przynosi uwagi w dzienniczku przeżywamy zawód i niechęć, gdy nie uda nam się przeko­nać przełożonego do wprowadzenia innowacji w pracy czujemy że jesteśmy nieudolni i lekceważeni.

Uczucia odgrywają doniosłą rolę w życiu człowieka. Nadają one określo­ną tonację przeżyciom wewnętrznym, pobudzają lub hamują działania, po­prawiają lub pogarszają stosunki z innymi ludźmi. Często nie orientujemy się należycie jakie uczucia przeżywamy, staramy się je tłumić i przechodzić obok nich. Nierzadko jesteśmy nimi tak opanowani, że znajdujemy się ni­czym w potrzasku i nie potrafimy myśleć o niczym innym. Dwunastoletni Paweł, który nie przeszedł do V klasy, gdy go zachęcałem do przeczytania interesującej książki podróżniczej powiedział: Nie mogę nic czytać, ciągle tylko myślę o tym, że muszę powtórzyć klasę.

L. Cameron-Bandler i M. Lebeau w znanej książce pt. ?W niewoli uczuć” przedstawili interesującą metodę programowania neurolingwinistycznego (PNL). Metoda ta wychodzi z założenia, że nasze przeżycia w tym uczucia mogą być regulowane i kształtowane. Autorzy piszą z emfa­zą: ?Ta książka stanowi dla nas punkt kulminacyjny prowadzonych przez lata badań nad uczuciami oraz nad sposobami ich uzyskania i podtrzymania. Dzięki tym badaniom nauczyliśmy się, jak wybierać, zmieniać i korzystać z uczuć, aby wzbogacić nasze życie, oraz życie ludzi, którzy nas otaczają”.

Uczucia według autorów są całościowymi, subiektywnymi doznaniami, które różnią się od wrażeń cielesnych i sądów wartościujących. Uczucia są komunikatami, które informują nas o stanie organizmu, jego zagrożeniach, o perspektywach i możliwościach. Np. niepokój informuje nas, że w przy­szłości może coś nam zagrażać, w związku z czym musimy się lepiej przy­gotować.

Uczuciowy wybór polega na umiejętności wykorzystania negatywnych uczuć do kształtowania pożytecznych zachowań i pozytywnych emocji. Uczucia mają specyficzną strukturę, znajomość jej ułatwia regulację i wy­bór pozytywnych uczuć. Np. gdy na zebraniu naukowym zabiorą głoś kole­dzy, którzy dzięki swym wystąpieniom zdobędą uznanie, może ogarnąć nas poczucie mniejszej wartości, nieudolności; poczucie to zniknie gdy przypo­mnimy sobie własne udane wystąpienia dyskusyjne.

Według autorów kształtowanie uczuć stanowi istotną właściwość uczu­ciowego wyboru. Wybór ten odwołuje się do funkcjonalnej cechy konkret­nego uczucia. Autorzy piszą: ?Z chwilą gdy taka cecha funkcjonalna zosta­nie określona dla specyficznego uczucia, natychmiast przekształca je w uczucie, które warto przeżywać i wykorzystywać.”

Np. frustracja powstaje wtedy, gdy awans w pracy na który liczyliśmy w związku z intensywną pracą, otrzymuje kolega. Frustracja od strony funkcjonalnej informuje nas, że nasze formy zachowań nie są efektywne i że należy je zmienić. Należy uświadomić sobie przede wszystkim przeży­cie frustracji, i to, że sygnalizuje ona potrzebę bądź rewizji celów, bądź wła­snych zachowań. Jednostka powinna przypomnieć sobie jak w przeszłości radziła sobie efektywnie z frustracją. Z kolei może wyobrazić sobie jak w przyszłości zachowa się, aby cel osiągnąć. Np. wracając do przykładu z frustracją w pracy jednostka może przypomnieć sobie, że będąc sfrustro­wana rozmawiała z zaufanym kolegą o swoich trudnościach i pod wpływem rozmowy trafniej analizowała własne zachowanie, warunki pracy itp. Wy­obrażając sobie swoje zachowanie w przyszłości jako bardziej afiliacyjne i uspołecznione zarówno w odniesieniu do kolegów jak i przełożonego mo­że uczucie frustracji zredukować i zastąpić je wiarą w siebie i poczuciem optymizmu. Oczywiście gdy cel do którego dążymy jest trudno osiągalny funkcjonalne zachowanie będzie polegało na zmianie celu (por. przysłowie: Klin często wbija się klinem).

Regulowanie i kształcenie własnych przeżyć emocjonalnych może pole­gać też na zapobieganiu pojawianiu się ich. Np. jednostka nierzadko prze­żywa rozczarowanie, gdy w dniu imienin nikt nie składa jej życzeń. Aby za­pobiec pojawianiu się rozczarowania może umiejętnie wspomnieć swoim znajomym, na kilka dni przed imieninami, że kończy wkrótce 50 lat. Tego rodzaju informacje przyczynią się do tego, że znajomi nie zapomną o jej urodzinach.

Regulacja emocji jest ściśle związana z funkcjonowaniem samoświado­mości (por. Zaborowski 1996). Emocje w obrębie treści wewnętrznych są na ogół bardziej intensywne i stałe niż w obrębie treści zewnętrznych. Pra­gnąc więc osłabić swoje emocje np. niepokoju, rozczarowania możemy pró­bować je lokować w treściach zewnętrznych i ujmować w odniesieniu do swego zachowania, stosunków społecznych. Powierzając swój niepokój in­nym, lub włączając go w różne czynności zautomatyzowane (por. bieg re­laksacyjny) możemy te emocje ?rozcieńczyć”

Jeśli chodzi o formę, to szczególnie forma obronna i indywidualna po­wiązane ze strukturą ja umacniają siłę emocji. Jednostka na podłożu zagro­żonej samooceny, czy blokowanej potrzeby bezpieczeństwa ?kręci się” ja­łowo wokół swoich emocji i wpada w uczuciowe pułapki. Ujmując emocje w sposób zewnętrzny, a więc chwytając je w związku z sytuacją, warunka­mi, swoją przeszłością, przyszłością obiektywizujemy je i dystansujemy się od nich. Również ujmując uczucia z ogólnej perspektywy; np. z perspekty­wy swej biografii, wartości, ważnych celów dostrzegamy ich ?chwilowość”, przejściowość i odkrywamy ich funkcjonalny sens np. frustrację traktujemy zgodnie z ujęciem L. Cameron-Bandler i M. Lebeau jako wyzwanie do przemyślenia środków i własnych zachowań w toku realizacji celu.

Bioenergoterapia

Powodzenie i szczęście życiowe człowieka zależy w dużym stopniu od funkcjonowania jego organizmu biologicznego. Jeden z twórców bioener­getyki – nauki o przepływie energii w organizmie, A. Loven, dobitnie pod­kreśla w swej książce pt. ?Duchowość ciała” (Wyd. Santorski 1995), że psy­chika ma silny wzajemny związek z organizmem. Myśl tę rozwija następu­jąco: ?Obiektywnie zdrowie umysłowe objawia się żywotnością ciała, którą można dostrzec w bystrości spojrzenia, kolorze i cieple skóry, spontanicz­ności wyrazu, ożywieniu ciała oraz elegancji ruchów. Szczególnie ważne są oczy będące oknami duszy. W nich możemy dostrzec życie ducha, który tkwi w człowieku. W przypadkach, gdy duch jest nieobecny, jak w schizo­frenii, oczy są puste. W stanach depresji oczy są smutne, a często maluje się w nich głęboka rozpacz”.

Zaburzenia prawidłowego funkcjonowania organizmu ściśle połączone ze stanami samoświadomości, blokadą potrzeb znajdują wyraz m.in. w od­dychaniu (w stanie lęku wstrzymujemy oddech, gdy jesteśmy napięci, od­dychamy płytko), ruchach i motoryce (osoby nerwicowe zachowują się nie­zgrabnie, bez tzw. gracji), seksualności (dzieci nie karmione piersią mają trudności w pożyciu seksualnym), uziemnianiu (osoby pewne siebie, do­datnio się oceniające stoją wyprostowane, kolana mają rozluźnione, osoby niepewne siebie, depresyjne mają kolana ugięte lub zablokowane, są po­chylone).

U podłoża wadliwego funkcjonowania organizmu leży zablokowany przepływ energii; energię człowiek czerpie poprzez odżywianie, oddycha­nie, wchłanianie ciepła, kontakty z ludźmi. Oddaje ją w toku aktywności fi­zycznej, celowej działalności, wyrażając swoje myśli, emocje, pragnienia. Szczególnie doniosłą rolę w przepływie energii odgrywają emocje. Loven podkreśla, że emocje ?będące uczuciami całego ciała mają moc integrowa­nia osobowości”. Emocje pozytywne, np. miłość, radość ułatwiają swobodny przepływ energii i zasilanie nią różnych układów i tkanek. Uczu­cia stłumione, nieuświadomione utrudniają przepływ energii, wywołują blokadę lub napięcie mięśniowe, skutkiem czego człowiek może utracić kontakt z różnymi organami i nie uświadamiać sobie ich funkcjonowania.

Bioenergoterapia zorientowana jest na przywrócenie jedności organi­zmu z psychiką przez ułatwienie swobodnego przepływu energii. Poprzez pracę z ciałem, np. poprzez prawidłowe oddychanie, wolne i świadome cho­dzenie, ludzie uczą się odczuwać napięcie w organizmie i wchodzić w kon­takt z organami, które zostały zablokowane.

Praca z ciałem zmierza do regulacji układu mięśniowego, oddechowego, pokarmowego, krwionośnego i nerwowego. Pozytywne efekty można uzy­skać np. za pomocą masażu, biegu transowego, praktyk medytacyjnych.

Celem zilustrowania technik bioenergoterapeutycznych zamieszczamy jedno z ćwiczeń, które sprzyja wyciszeniu umysłu, uwolnieniu się od na­pięć mięśniowych.

?Znajdź spokojne miejsce. Usiądź na krześle w taki sposób, by stopy spoczywały na podłodze i były ustawione równolegle.

Trzymaj głowę uniesioną i siedź jak najbardziej wyprostowany. Wyczu­waj, jak pośladki dotykają krzesła. Pozwól, by ręce spoczywały lekko na ko­lanach. Nie usztywniaj się, gdyż zniweczy to cel ćwiczenia.

Zamknij oczy i skoncentruj się na oddychaniu nie czyniąc przy tym jed­nak specjalnego wysiłku. Uświadomisz sobie, że wdech i wydech następu­je sam. Poczujesz falę oddechu (falę pobudzenia) przechodzącą przez ciało, która płynie w górę przy wdechu i w dół przy wydechu. Pozostań skoncen­trowany na tej fali pozwalając jej wpływać coraz to głębiej do brzucha i miednicy…” (ćwiczenie może trwać przez dziesięć minut).

Życie jak gdyby…

Żaden człowiek nie żyje na codzień w pełni, tak jakby chciał, nie rozwi­ja i realizuje wszystkich możliwości i pragnień. Życie, jak głosi porzekadło, to nie poezja, bajka, lecz proza… Przemieszane są w nim szanse i trudności, powodzenia i klęski, sprawiedliwość z niesprawiedliwością, przyjaźń z wro­gością, dobro ze złem…

Żyjemy często na półobrotach, połowicznie myśląc że trudności obecne są do pokonania i że życie nasze może być jeszcze jaśniejsze i bardziej po­myślne.

Na incydentalnej próbce 47 studentów zaocznych I roku IPSiR U.W. moja asystentka mgr Ewa Kołodziejczyk zbadała nastrój w skali 0-5 (5 mak­simum). Okazało się, że średnie nastroju przedstawiają się następująco: przed rokiem – 3,08 obecnie – 3,7, za rok – 4,8. A więc istnieje wyraźna an­tycypacja pozytywnego nastroju w przyszłości lepszego niż teraz, aktualny nastrój jest lepszy niż rok temu, i w przeszłości. Przyszłość jawi się często jako bardziej udana, pełna, bogatsza w dobre przeżycia.

Ponieważ życie w aktualnych warunkach jest dla wielu połowiczne i niepełne uczymy się od innych i w wyniku własnych doświadczeń żyć ?jak gdyby”. A więc jak gdyby wszystko było w porządku, jak gdyby ludzie byli nam przyjaźni, jak gdyby mielibyśmy dalej atuty w ręku i jak gdyby kontrolowalibyśmy warunki i środki.

Wybitny teoretyk literatury K. Wyka napisał książkę o życiu w czasie okupacji, którą zatytuował: ?Zycie na niby”. Polacy w czasie okupacji czę­sto starali się żyć jak gdyby… wszystko szło normalnie, urządzali przyjęcia, utrzymywali przyjaźnie, chodzili do kina, kawiarni…

Oczywiście trudno było ten styl życia uprawiać w warunkach trudnych, granicznych, np. w więzieniu, obozie koncentracyjnym, czy w partyzantce. Ale żyjąc we własnym domu, stykając się z członkami rodziny Polacy żyli jak gdyby ich życie nie zawaliło się i jak gdyby wszystko szło w dobrym kie­runku. Znane były powiedzenia, że wiosna przyniesie zmiany, że w przy­szłym roku przyjdą alianci, że Hitler skapituluje itp.

Zdarzają się jednostki dla których sytuacja obfitująca w trudności i ogra­niczająca ich wolność zwalnia od pracy, wysiłku, znosi normalne stosunki z innymi. Dla nich połowiczność życia stanowiła alibi dla ?nadzwyczajnego” zachowania, amoralnego, aspołecznego.

Orientacja życiowa ?jak gdyby” spełnia różne funkcje psychologiczne. Ułatwia ona kontynuowanie pracy, działań i nie przerywania ich pod pretek­stem, że warunki są trudne, życie nienormalne. Nasi wybitni uczeni inten­sywnie pracowali w czasie okupacji np. R. Ingarden napisał znane dzieło ?Spór o istnienie świata”. Orientacja ta ułatwia społeczne funkcjonowanie jednostki, przestrzeganie dotychczasowych norm, realizację zobowiązań, darzenie zaufaniem ludzi, i oczekiwanie, że nie zawiodą go. Orientacja ta wpływa nadto na podniesienie dobrego samopoczucia, redukcję negatyw­nych emocji i integrację ja realnego i ja idealnego.

Nie samym chlebem…

Człowiek jest istotą, która nie tylko pracuje, dba o dach nad głową, zdro­wie, potomstwo, ale która dysponując aparatem poznawczym, świadomo­ścią i samoświadomością tworzy sobie mniej lub bardziej rozbudowane sys­temy wierzeń, postaw. Systemy te ułatwiają mu orientację w świecie, ak­ceptację określonych wartości i norm. Poniżej poświęcimy nieco uwagi ważnym w życiu ludzkim wierzeniom religijnym i postawom społeczno-po­litycznym.

Przez religię z E. Frommem (1995) rozumiemy ?wszelki, właściwy pew­nej grupie ludzi system myślowy i etyczny, który dostarcza jednostkom normy orientacyjnej oraz przedmiotu, w który mogą wierzyć” (str. 207-208). Często systemy powyższe mają charakter deistyczny i zawierają ideę Boga, lub bóstw, które człowiek musi czcić, przestrzegać ich przykazań i starać się uzyskać dzięki własnym zachowaniom zasługi, które zapewnią mu np. zba­wienie po śmierci.

We współczesnym świecie do tzw. wielkich religii należy chrześcijań­stwo, islam, buddyzm. W Polsce dominującą religię stanowi katolicyzm oparty na hierarchii kościelnej, na czele której stoi papież (około 90% oby­wateli przyznaje się u nas do religii katolickiej). Polski katolicyzm charak­teryzuje się dogmatyzmem, kultem maryjnym, rozbudowaną obrzędowo­ścią, małą tolerancją innych religii czy postaw. Wybitny filozof J. Tischner (1993) pisał: ?Ale polski katolicyzm nigdy nie musiał walczyć bezpośrednio z wielką, racjonalistyczną krytyką religii, ani też z protestancką krytyką Ko­ścioła. Próba odwagi nie oznaczała zarazem próby rozumu. Następstwa te­go kroku są dziś widoczne: kłopoty z dialogiem. Bardzo nam dziś trudno przekonywać inaczej myślących. Zamiast argumentów padają… wyroki”.

Mimo tych mankamentów Kościół katolicki odgrywa w okresie prze­chodzenia od systemu socjalistycznego do ustroju demokratycznego donio­słą rolę w humanizacji i umoralnianiu życia społecznego, politycznego. Ko­ściół przeciwstawia szerzącemu się nihilizmowi, pragmatyzmowi i kon­sumpcyjnemu stylowi życia wartości chrześcijańskie powiązane z potępie­niem aborcji, akceptacją zasady pomocniczości, altruizmu, poszanowania godności ludzkiej. Kościół w okresie realnego socjalizmu był ostoją sił opo­zycyjnych, lansując dialog z władzami.

Postawy religijne ułatwiają znoszenie stresu, cierpień, zwalczanie agre­sji, znieczulicy społecznej, stymulują działalność opiekuńczą, charytatywną (por. aktywizację wr. 1995 Akcji Katolickiej).

W systemie demokratycznym obywatele mają swobodę w ujawnianiu i deklarowaniu własnych postaw społeczno-politycznych. Po roku 1989 po­jawiła się aktywizacja społeczna i polityczna obywateli, powstało szereg sto­warzyszeń, grup, partii lansujących różnego rodzaju idee i postawy. Ośrod­ki badania opinii społecznej często przeprowadzają sondaże tych postaw szukając m.in. związków postaw z wiekiem, płcią, wykształceniem, sytuacją materialną.

Polski psycholog specjalizujący się w badaniu poczucia szczęścia J. Cza­piński (1994) w wyniku wielu badań przeprowadzonych w Polsce po r. 1991 stwierdził, że w przeciwieństwie do krajów zachodnich zadowolenie z życia i poczucie szczęścia zależą od obiektywnych warunków życia, m.in. od wy­sokości dochodów, wykształcenia, stanu cywilnego. J. Czapiński z emfazą pisze: ?Polska dusza staje się coraz mocniej uziemiona”. Szczególnie wzrosła u nas rola dochodów i wykształcenia w określaniu dobrostanu. Sta­ny depresji są rzadkie u osób w wieku 18-29 lat, zorientowanych na strate­gię powiększania swych dochodów.

Po r. 1989 coraz bardziej skrystalizowane i stałe stają się postawy spo­łeczno-polityczne Polaków. I one również skojarzone są z warunkami życia, sytuacją społeczną i materialną. Klasy i warstwy, którym się powiodło, np. biznesmeni, warstwa średnia wykazują postawy liberalne i świeckie, rolni­cy i robotnicy przejawiają orientację religijną i narodową.

Podziały polityczne w naszym kraju zaostrzyły się po wyborach w 1993 r., a szczególnie po wyborach prezydenckich w 1995 r. Osią podziału stało się poparcie dla SLD, stosunek do postkomunizmu i orientacji solidarno­ściowej. Oprócz tego podstawowego podziału występują zróżnicowania na podłożu orientacji świeckiej, proeuropejskiej i narodowo-chrześcijańskiej oraz orientacji liberalnej i interwencyjnej ze strony państwa. Zróżnicowanie to zostało szerzej przedstawione w pracy zbiorowej pod redakcją M. Ziół­kowskiego pt. ?Polacy wobec ładu postmonocentrycznego. Społeczeństwo polskie i jego instytucje w 1992 r. (1993). W pracy tej partie polityczne przedstawiono w wykresie o dwóch współrzędnych za pomocą obszarów, które ze względu na niejednoznaczności programowe częściowo pokrywają się ze sobą. I tak najdalej od siebie znajdują się KP i UP, ZChN i KLD, SDRP i ZChN. Zachodzą na siebie m.in. UD i PC, KLD i UD. Po r. 1993 w wyniku dalszego różnicowania się sceny politycznej m.in. w związku z połączeniem UD z KLD obraz ładu politycznego uległ pewnym przesu­nięciom.

Określone orientacje polityczno-społeczne, a szczególnie popieranie jednej partii i jej liderów wpływa silnie na zachowania wyborcze, kontakty społeczne, korzystanie z prasy, telewizji, radia, a więc na znaczące fragmen­ty społecznego życia jednostki.

W obecnym okresie powiązania społeczno-polityczne mogą w pewnym zakresie określać przebieg życia, karierę itp. Dość wspomnieć o awansach i karierach życiowych członków KLD i UD w okresie, gdy te partie rządzi­ły w Polsce.

Ogólnie biorąc, życie ludzi współczesnych kształtuje się nie tylko na podłożu pracy zawodowej, indywidualnych wysiłków i inicjatywy, lecz rów­nież pod wpływem ich postaw i zaangażowania w dziedzinie religijnej i spo­łeczno-politycznej. Współczesne społeczeństwa stają się coraz bardziej spo­łeczeństwami zorientowanymi światopoglądowo, ideologicznie i politycz­nie.